Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

czwartek, 16 listopada 2017

Projekt Mefisto - Marcin Mortka - recenzja

Muszę to napisać... Jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mi się, żebym tyle czasu spędziła nad jedną książką. Od bardzo dawna nie miałam takiej sytuacji, że po około pięćdziesięciu stronach zwyczajnie odechciało mi się dalszego czytania, a szkoda, bo zapowiadało się dość ciekawie...

"Projekt Mefisto" to historia małego miasteczka, które próbują dosięgnąć piekielne moce. Do Wyplut przybywa przedstawiciel Piekła - Zygmunt. Jego zadaniem jest wprowadzenie w życiu projektu Mefisto 2.0. Założeniem jest pogrążenie mieszkańców w grzechu. Misja mogłaby zakończyć się powodzeniem, gdyby nie to, że napotkani przez Zygmunta ludzie są bardziej zaawansowani w byciu złymi niż sami wysłannicy Piekła.

No i właśnie... zapowiadało się ciekawie, a wyszło, jak wyszło. Prawdę powiedziawszy trudno było mi przez tę książkę przebrnąć. Zdarzyły się momenty, kiedy już myślałam, że będzie dobrze, ale za moment znowu nie mogłam się wdrożyć i przyjemności z czytania, niestety, nie było, czego bardzo żałuję.

Rzecz, jaka mi się podobała to humor, który często gęsto jest bardzo cięty, a to akurat lubię, więc w tym momencie należy się plus tej powieści. Sam pomysł na nią też nie był zły. Groteskowe przedstawienie małomiasteczkowości i poniekąd pracy w korporacji. Diabeł będący wysłannikiem jakby firmy, który musi bić rekordy za wszelką cenę. Z drugiej strony mieszkańcy Wyplut, którzy dzielą społeczeństwo, mają własny światopogląd, a czasami ich zachowanie powaliłoby na łopatki przedstawiciela piekielnych czeluści. To, przyznaję, również zaleta, jednak jest w tej książce coś, co do mnie nie przemawia. Nie mogłam się wciągnąć w ten świat, a szkoda, bo zapowiadało się naprawdę intrygująco.

W zasadzie trudno jest mi napisać cokolwiek więcej. Do mnie ta powieść nie przemówiła. Niemniej jednak, jeżeli macie ochotę sami się przekonać co do tej powieści, to sięgnijcie po nią. Ile czytelników, tyle opinii i być może Wam przypadnie do gustu. Ja, niestety, nie miałam zbytniej przyjemności z tej lektury.



Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo W.A.B.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Sekret, którego nie zdradzę - Tess Gerritsen - recenzja

Tess Gerritsen z wykształcenia jest lekarzem internistą. Wydała kilkanaście tytułów. Jej książki tłumaczone są i publikowane w wielu krajach. Zdobywają one listy bestsellerów w USA i Europie. Jest autorką bardzo popularnej serii thrillerów z Jane Rizzoli i Maurą Isles, na podstawie której powstał serial telewizyjny „Partnerki".

„Sekret, którego nie zdradzę” przedstawia kolejną zagadkę kryminalną, z którą się zmagają policjantka detektyw Rizzoli i pani doktor patolog Isles. W mieście mają miejsce dziwne zbrodnie. Maura ma duży problem z określeniem sposobu uśmiercenia ofiar. Młoda dziewczyna wygląda jakby spała, a gałki oczne, które ma na dłoni zostały wyłupione już po śmierci. To samo dotyczy młodego mężczyzny, który ma wbite w pierś strzały, ale i one zostały wbite po jego śmierci. Jedyna osoba, która mogłaby rzucić światło na te sprawy, uparcie milczy... 
W powieści otrzymujemy też sporą porcję z życia prywatnego głównych bohaterek. Jak zginęły ofiary? Co mają ze sobą wspólnego? Czy Jane i Maurze uda się rozwikłać sprawę?

Jest to już 12 część z serii i mam wrażenie, że następuje zmęczenie materiału. Książkę czyta się dobrze, ale autorka nie porywa już jak w poprzednich powieściach. Przynajmniej mnie lektura zajęła więcej czasu. Bohaterkom tyle się już przytrafiło, że ich przygodami można, by obdarować sporo osób. A jeśli chodzi o zagadkę kryminalną, od początku wiadomo, że rozwiązanie początkowe nie jest tym właściwym. Natomiast sprawa sprzed lat jak dla mnie jest za mało prawdopodobna.

Po książkę na pewno sięgną fani Tess Gerritsen. Ja osobom nieznającym twórczości pisarki poleciałbym najpierw wcześniejsze tytuły, choćby „Chirurga” czy „Dawcę".

MJ



Książka wydana przez




niedziela, 12 listopada 2017

Dobrawa pisze CV - Janina Lesiak - recenzja

Postacie historyczne to bardzo ciekawy temat. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z bohaterkami. Tym razem dzięki autorce dostajemy szansę na poznanie Dobrawy Przemyślidki. Kobiety mądrej, odważnej i pełnej miłości.

Dobrawa, jako młoda dziewczyna, stała się ofiarą pijaństwa i rozpusty margrabiego Miśni Guntera z Merseburga. To nieszczęśliwe zdarzenie sprawiło, że wkrótce na świat przyszedł syn - Guncelin - Ekkehard. Chociaż dziecko było wynikiem okrutnego czynu, Dobrawa obdarzyła je ogromną miłością. Niestety, wówczas wszędzie liczyła się tylko polityka i władza. Jako córka Bolka Srogiego została przeznaczona do zamążpójścia bez większej chęci. Wszystko dla korzyści ojca i przyszłego męża. Musiała pożegnać się z ukochanym synem i równie ukochaną siostrą, którą z kolei los zaprowadził do zakonu. Dobrawa, będąc żoną władcy, narażała się na intrygi i spiski. Była jednak głęboko wierząca i nie poddawała się nawet w trudnych chwilach.

Miałam okazję przeczytać poprzednie książki autorki. Uważam, że z każdą kolejną jest coraz lepiej. Zdecydowanie spośród tych trzech wygrywa Dobrawa. Przede wszystkim bardzo podoba mi się to, że w sposób lekki i przyjemny możemy poszerzyć naszą historyczną wiedzę. Pewnie mało kto sięgnąłby po jakieś "suche" informacje dotyczące tej postaci, prawda? A po tego typu książkę już prędzej. Tym bardziej, że autorka nie zadręcza nas długimi opisami, które mogłyby zanudzać. Owszem, czasami bywa dość szczegółowo, ale wszystko odpowiednio wyważone i z pewnością nie zniechęca do lektury.

Mnie zaciekawiła też sama Dobrawa. Kobieta inteligentna, mądra, kochająca. Nie sposób nie poczuć do niej sympatii. Bardzo było mi jej żal, kiedy musiała pożegnać się na zawsze ze swoimi bliskimi i ruszyć w zasadzie w nieznane. Nie każdy byłby na tyle silny, aby przetrwać rozłąkę i stawić czoła nowym wyzwaniom, często bardzo trudnym, w otoczeniu osób, które w pewnej chwili mogą uknuć jakąś intrygę. Tak samo umiejętność komunikacji z mężem należy do jej mocnych stron. Potrafiła rozmawiać z Mieszkiem w taki sposób, aby ani go nie urazić, ani nie rozgniewać, a jednak przedstawić swoje zdanie. Uważam, że Dobrawa zasługuje zatem na miano jednej z najwspanialszych kobiet będących u boku władcy Polski.

"Dobrawa pisze CV" to wyjątkowo interesująca książka, dzięki której można przybliżyć sobie postać księżnej. To zaledwie dwieście stron wspaniałej historii o wyjątkowej kobiecie, która poświęciła, można powiedzieć, całe swoje życie dla innych. Której odebrano cenny skarb, jakim był jej syn. Która często musiała wykazywać się umiejętnością prowadzenia konwersacji, aby nie doprowadzić do niepotrzebnego konfliktu. Ta powieść zdecydowanie przypadła mi do gustu i jeżeli lubicie tego typu książki lub interesujecie się historią, to tym bardziej polecam.




Książka wydana przez Wydawnictwo MG

piątek, 10 listopada 2017

Losing hope - Colleen Hoover - recenzja

Pamiętam, jak kilka miesięcy temu pochłonęło mnie bez reszty "Hopeless". Niestety, ze względu na różnego rodzaju obowiązki, z "Losing hope" musiałam poczekać aż do wczoraj. Jednak jak tylko zabrałam się za czytanie, od razu wciągnęłam się w fabułę i skończyło się tym, że książkę przeczytałam jednym tchem od początku do końca.

"Losing hope" jest uzupełnieniem "Hopeless" o bardzo ważne informacje. Wydarzenia są tutaj przedstawione z perspektywy Holdera. Dowiadujemy się, co przeżywał, kiedy po raz pierwszy zobaczył Sky i jakie emocje nim wówczas targały. Dodatkowo poznajemy treść swego rodzaju pamiętnika w formie listów, które główny bohater kierował do swojej zmarłej siostry. Z kolei zakończenie powieści daje nam możliwość pełnego poznania tej tragicznej historii...

Zdecydowanie, po przeczytaniu "Losing hope" jestem przekonana, że sięgnę po inne książki autorstwa Colleen Hoover. Lubię tego typu historie o miłości, dlatego tak bardzo podoba mi się zarówno "Hopeless" jak i "Losing hope". Jestem wręcz zakochana w każdym bohaterze, który tak, jak między innymi Dean Holder, zmienia się pod wpływem prawdziwego, pięknego uczucia, jakim jest miłość. Ktoś mógłby pomyśleć, że to typowe romansidło dla nastolatek. Uważam inaczej, ponieważ nasi zakochani nie patrzą sobie wiecznie w oczy, nie wymieniają się uprzejmościami i tym podobne. Często wzajemnie sobie docinają, ale jest to tak sympatyczne, że nie ma możliwości, by któreś było obrażone. Bardzo mi się to podoba.

Kolejną zaletą tej książki są wspomniane przeze mnie wyżej listy, które Holder pisał do swojej zmarłej siostry. To dzięki nim dowiadujemy się dokładnie, jaki jest bohater, jak wiele smutku i żalu w sobie nosi. To uzewnętrznienie się daje trochę do myślenia czytelnikowi. Zdarza się, że uważamy, że ktoś jest wręcz niezniszczalny, nic go nie rusza, jest pozbawiony wszelkich uczuć, a często właśnie takie osoby mają ich w sobie więcej niż przeciętny człowiek, tylko nie chcą ich okazywać.

Sama historia tych dwojga zakochanych w sobie nastolatków jest jednocześnie piękna i dramatyczna. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. To, co musieli przeżyć bohaterowie w tak młodym wieku, mogłoby przerosnąć niejednego dorosłego człowieka. Wydawałoby się, że wyczerpali limit nieszczęść na całe życie już jako dzieci, ale widać, że los czasami bywa łaskawy i jest w stanie wynagrodzić nawet największe krzywdy.

Ta książka ma mnóstwo zalet. Przede wszystkim napisana jest stylem, który sprawia, że czytanie staje się samą przyjemnością i nawet nie spostrzegłam, kiedy dotarłam do ostatniej strony, a ja takie książki lubię najbardziej. Do tego dochodzi ciekawa, według mnie, fabuła, charyzmatyczni bohaterowie i mnóstwo, naprawdę mnóstwo, emocji. To wszystko składa się na świetną powieść, którą polecam zarówno nastoletnim czytelnikom, jak i tym już nieco starszym.



Książka wydana przez Wydawnictwo Otwarte

środa, 8 listopada 2017

Wszystko wina kota! - Agnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

Kto czyta moje opinie o książkach, ten wie, że twórczość Agnieszki Lingas- Łoniewskiej nie jest mi obca. To moja ulubiona polska autorka i staram się czytać wszystko, co stworzyła. Teraz przyszedł czas na "Wszystko wina kota!"

Tym razem historia dotyczy sławnej pisarki - Lidii Makowskiej, która pod pseudonimem wydała mnóstwo bestsellerów. Tysiące kobiet nie mogą się doczekać, aż w księgarniach pojawi się jej kolejne dzieło. Mimo ogromnego zachwytu, jest jedna osoba, która zawsze znajdzie jakieś niedociągnięcie. Jack Sparrow, bo o nim właśnie mowa, to wierny, aczkolwiek niesłychanie wymagający recenzent punktujący wszelkie niedogodności w powieściach Lidii. Czy i tym razem nie obejdzie się bez jego krytyki?

Tymczasem nasza bohaterka, namawiana przez swoją przyjaciółkę, postanawia w końcu ujawnić swoją tożsamość udzielając wywiadu, jednakże pod jednym warunkiem. To właśnie Jack Sparrow ma poprowadzić ową rozmowę. Napięcie rośnie, ponieważ on również pokaże, kim jest naprawdę.

Poza życiem zawodowym Lidki w jej prywatnym też zaczyna dziać się ciekawie. W dużej mierze dzięki Jamsowi, czyli kotu, który notorycznie odwiedza sypialnię jakże przystojnego i intrygującego sąsiada pisarki...

Czy muszę po raz kolejny przypominać, że uwielbiam książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej? Mam nadzieję, że nie trzeba, ale tak, to kolejna powieść autorki, która bardzo mi się spodobała. Część czytelników może uważać, że to zwykła obyczajówka. Przewidywalna, banalna i tym podobne, ale przecież nie zawsze ma się ochotę na, na przykład, typową klasykę. Czasami potrzeba zanurzyć się w książkowy świat, w którym czujemy się lekko i przyjemnie. Tak po prostu dla relaksu. Właśnie za to uwielbiam te powieści. Za przekierowanie do zwykłej, choć różnej od mojej, rzeczywistości. Do bohaterów, których nie sposób nie polubić. Jednak mnie najbardziej chwyta za serce to, że twórczość naszej rodzimej pisarki za każdym razem napawa mnie jakąś specyficzną nadzieją i pozytywną energią, której często mi brakuje.

To tak ogólnie. A szczegółowo o tej powieści? Tym razem bardzo spodobało mi się to, że rozdziały są podzielone na poszczególne postaci. Te kilka wątków, jak również perspektywa tych samych wydarzeń widzianych oczami różnych osób ukazuje je w pełni i za to daję plusa. Po drugie, nie obyło się również bez motywów miłosnych. Banalne? Niekoniecznie. Także miłość jest tutaj pokazana z różnych stron. Miłość między dwojgiem zakochanych. Miłość rodzicielska. Miłość w przyjaźni. Cały przekrój. Kolejna zaleta. Po trzecie, to momentami bardzo zabawna historia. Tak, jak zostało napisane na okładce: "romantyczna komedia omyłek" i zgadzam się z tym w stu procentach.

Co do samego czytania, to lekka i przyjemna lektura w sam raz na jesienne popołudnie. Pochłania się ją w ekspresowym tempie. Dzieje się dosyć sporo, a zakończenia rozdziałów nie pozwalają na to, by spokojnie odłożyć książkę na później, tylko jeszcze bardziej podsycają chęć poznania dalszych losów bohaterów.

Kolejna powieść pani Agnieszki trafia do moich ulubionych. "Wszystko wina kota!" to świetny sposób na relaks. Książka pełna dobrego humoru, ciepła i uczucia. Gorąco polecam wszystkim fanom autorki, którzy jeszcze nie zapoznali się z tym tytułem, jak również tym, którzy lubią przyjemne historie i literaturę obyczajową.




Książka wydana przez Wydawnictwo Novae Res

wtorek, 7 listopada 2017

Pożar - Brandon Sanderson - recenzja

„Pożar” to kontynuacja „Stalowego Serca” i jednocześnie druga część trylogii Brandona Sandersona. Odpowiada na pytania rodzące się po przeczytaniu pierwszej części, ale również rodzi kolejne, zapewniając ciągłość akcji. Dwukrotny laureat nagrody Hugo podnosi poprzeczkę z każdą kolejną książką, teraz zadanie było trudne.

Tym razem wszystko dzieje się w Babilarze, zwanym dawniej Manhattanem. W tomie odchodzimy od polityki i władzy. Autor skierował się bardziej w stronę problemów filozoficznych, moralnych. Dowodzi, że w świecie przemocy i gry o koronę nie zapomniano o uczuciach i drugim człowieku. Narrator nie traci poczucia humoru, nabiera pewności siebie, przez co dostrzegamy zmiany nie tylko w wymyślonym świecie, ale i bohaterach. Językiem i oryginalnym stylem „Pożar” dorównuje poprzedniej części, ale przewyższa ją tajemnicą. Tak tajemnicą, zagadką, której nie doświadczyliśmy wcześniej. Główny bohater był nieugięty, rozum był jego największa bronią, a teraz zaskakujemy się wraz z nim. Dochodzimy do prawdy sami, nie podążamy ślepo za myślami nastolatka. Stajemy się częścią odległej społeczności, mimo że nie możemy nic zrobić to utożsamiamy się z postaciami.

Moim zdaniem Brandon Sanderson sprostał zadaniu i udało mu się stworzyć idealne rozwinięcie fabuły, które dzięki dodatkowym wątkom postawiło trylogie na wyższym stopniu podium. Ostatnia część może tylko postawić ją na najwyższym poziomie, albo… albo lepiej o tym nie myśleć. Zachęcam do przeczytania przede wszystkim osoby, które zachwyciła pierwsza część, ale również te, które chcą zacząć swoją przygodę z trylogią od początku.


Agnieszka, lat 16





Książka wydana przez



poniedziałek, 6 listopada 2017

Bunt na Wyspie Potępionych - Melissa de la Cruz - recenzja

Melissa de la Cruz - amerykańska autorka książek dla młodzieży i dorosłych, współpracuje z czasopismami takimi jak Glamour, Cosmopolitan oraz The New York Times. Najpopularniejsze stworzone przez nią cykle powieściowe to Au Pair oraz Błękitnokrwiści. Tej jesieni ukazała się kontynuacja powieści „Powrót na Wyspę Potępionych”, która odniosła wielki sukces na rynku książkowym poprzedniego lata.

„Bunt na Wyspie Potępionych” to nowe przygody postaci znanych z filmu „Następcy". Bohaterami są potomkowie czarnych charakterów z filmów Disneya takich jak Diabolina, Zła Królowa czy Cruella de Mon. Historia opisana w książce jest kontynuacją sporu Mal i Umy- córek najpotężniejszych czarnych charakterów znajdujących się na Wyspie Potępionych. Na dnie morza, za magiczną barierą oddzielającą Wyspę od świata, przez nieszczęśliwy przypadek znalazł się Trójząb Trytona. Córka Urszuli-Uma planuje zebrać załogę i zdobyć Trójząb. Czy jej się to uda? Jak skończą się losy potępionych? Czy Mal i Uma będą toczyć bój?

Odpowiedzi na te oraz inne pytania znajdziecie w 3 części bestsellera „Bunt na Wyspie Potępionych". Książka napisana jest językiem młodzieżowym, prostym w przekazie i jasnym do zrozumienia dla odbiorcy. Na wielkie uznanie zasługuje fakt, iż powieść od początku do końca trzyma czytelnika w napięciu. Książka na pewno spodoba się miłośnikom fantasy oraz młodym ludziom, których zachwycił film „Następcy".




Vanessa, lat 16



Książka wydana przez Wydawnictwo





Na krawędzi wszystkiego - Jeff Giles - recenzja

Trudno było mi znaleźć jakieś informacje na temat autora tej książki. Z jego streszczonej biografii, umieszczonej na jakimś mało znanym, anglojęzycznym portalu dowiedziałam się jedynie, że dorastał w Massachusetts, przez pewien czas pisał recenzje książek dla Rolling Stones oraz New York Times. Patrząc na okładkę, spodziewamy się czegoś w okolicach thrilleru, opis zapewnia nas o przynależności utworu do literatury młodzieżowej, a podczas czytania odkrywamy wątki fantastyczne.

O czym więc opowiada nasz fantasy thriller młodzieżowy? Mamy główną bohaterkę, która jak przystało na bohaterkę tego typu powieści, ma siedemnaście lat i jest zwyczajną nastolatką. Mieszka razem ze swoją matką oraz młodszym bratem w Montanie, chodzi do miejscowej szkoły, ma najlepszą przyjaciółkę, a także dwa psy. Brzmi idealnie, prawda? Może by tak było, gdyby nie fakt, iż jakiś czas przed akcją książki główna bohaterka traci ojca i przybranych dziadków. Pewnego dnia, podczas szukania swojego zagubionego w lesie brata, trafia nad jezioro, gdzie pewien tajemniczy młodzieniec wymierza sprawiedliwość zbrodniarzowi.

Styl napisania książki jest łatwy w odbiorze i nie jest przesadnie poetycki, co w przypadku tego gatunku jest dość dużą zaletą.

Osobiście książka nie przypadła mi do gustu, po prostu nie lubię tego typu literatury, jednak dla kogoś, kto lubi książki młodzieżowe z odrobiną fantastyki, jest to pozycja obowiązkowa.
 



Ania, lat 15 



Książka wydana przez Wydawnictwo


sobota, 4 listopada 2017

Kilka sekund od śmierci - Harlen Coben - recenzja

„Kilka sekund od śmierci” Harlena Cobena to druga część z trylogii o Mickeyu siostrzeńcu Myrona Bolitara. Tym razem to Rachel, przyjaciółka Mickeya, ma kłopoty. W jej domu ma miejsce strzelanina, w której ginie jej matka, a ona sama zostaje ranna. Po raz kolejny Mickey, Ema i Łyżka podejmują się rozwiązania zagadki.

„Kilka...”
zaczyna się właściwie krótko po akcji, która miała miejsce w „Schronieniu". Książkę nadal czyta się szybko, jednak drażni zbyt duża ilość powtórzeń i tłumaczeń. Właściwie cały tom pierwszy mamy tutaj streszczony. Denerwowała mnie też sama postać Myrona, bo czytałam kilka wcześniejszych powieści, gdzie był głównym bohaterem. Tutaj mamy tylko jego cień. Myślałam, że autor jakoś rozwinie jego rolę, ba da mu powiedzieć, zrobić coś mądrego. Choć jest głównym opiekunem Mickeya, który ma dar wpakowywania się w różne kłopoty, to Myron jako wujek jest nieciekawy i niewidoczny.

Przeczytałam jednak tom drugi i to szybko, a teraz zamierzam przeczytać tom trzeci „Odnaleziony”, bo pomimo wad tej trylogii, jestem ciekawa, jak rozwiąże się wątek śmierci ojca Mickeya i organizacji Schronisko Abeony.


MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


piątek, 3 listopada 2017

Noc ognia - Eric-Emmanuel Schmitt - recenzja

Erica-Emmanuela Schmitta chyba nie trzeba żadnemu czytelnikowi przedstawiać. Mimo tego, na wszelki wypadek zaryzykuję – drogi Czytelniku, oto Eric-Emmanuel w czystej postaci, jeden z najpopularniejszych obecnie pisarzy francuskich, twórca słynnej książki „Oskar i pani Róża”, która zapewniła mu miejsce w sercach milionów czytelników. Oczywiście jest to tylko jedno z jego dzieł, wyjątkowych ze względu na malowniczy język i delikatność fabuły, gdyż pisarz swoim zwyczajem spycha świat zewnętrzny do subiektywnie postrzeganej przestrzeni. Intymność. Tak można określić trwałą więź, którą francuski pisarz i filozof Eric-Emmanuel Schmitt zespala myśli w spójną fabułę swojej prozy. Więź ta jest wręcz niezwykła we współczesnej literaturze, gdyż nic jej nie kryje, stanowi otwarcie umysłu przed słowem i czytelnikami, świadectwo refleksji samego autora, przyjmującego jednocześnie rolę bezwolnego świadka i podmiotu wydarzeń, uwikłanego bezpośrednio w opisywaną historię i subiektywnego w swoich sądach.

„Noc ognia” jest utworem krótkim, pozbawionym zaskakującej fabuły. Kilka dni i nocy stanowi całe tło, zamykając w mizernych ramach czasowych prostą, opisaną od początku do końca historię wyprawy na Saharę, odbytej w celach turystycznych i widzianej z perspektywy typowego Europejczyka, po raz pierwszy podróżującego z karawaną pełną jemu podobnych. Narrator, zaledwie dwudziestoośmioletni Eric Emmanuel, podjął się podróży w celach zawodowych, aby zdobyć materiał do scenariusza filmu o Charlesie de Foucauld, który na pustyni doznał duchowego objawienia. Sam opowiadający jest ateistą i filozofem, przez co czuje się zafascynowany wpływem odbytej sto lat wcześniej tułaczki na duchowość bohatera filmu. Wyprawa nie różni się zasadniczo od innych, podejmowanych w tym samym celu – ludzie odkrywają tak odmienne od europejskiej codzienności wymiary postrzegania natury, otoczeni przez obcość pustyni nawiązują między sobą relacje, w których szczególną rolę odgrywa tuareski przewodnik karawany, Abajghur. Między nim a narratorem powieści tworzy się szczególna nić porozumienia, opartego na wzajemnej fascynacji i pokrewieństwie dusz – narrator postrzega Tuarega jako zaprzeczenie siebie, człowieka spokojnego i przyzwyczajonego do obcowania z nieznanym, swoje refleksje opierającego na trwałym fundamencie wiary i zakochanego w samotności. Momentem przełomowym dla bohatera jest moment wyprawy na górę, podczas której gubi drogę do obozowiska karawany. Samotna noc w sercu pustyni zupełnie zmienia jego postrzeganie rzeczywistości i skłania do refleksji nad wcześniejszymi poglądami na życie.

Książka ta, jak większość książek Schmitta, bardzo refleksyjnie przedstawia piękno codzienności i jej nieco zmodyfikowaną formę, jako podróży po świecie niepowtarzalnym i osobistym. Stanowi pewne studium zachwytu nad ludzkością – nad jej emocjami, strachem, ciekawością i różnorodnością, sprowadzającą się na końcu do swego rodzaju więzi, scalającej odmienne elementy postrzegania, światopoglądu i uczuciowości. Pisarz jednocześnie porusza dość czułą strunę ludzkiej osobowości, zatrzymując się na momencie kompletnej duchowej przemiany i początku drogi ku dorosłości światopoglądowej, kształtującej całe późniejsze życie. I, mimo prostoty fabuły, bardzo trafnie oddaje emocje nie tylko samego pisarza, ale również ukazane w kontekście uniwersalnym pytania zadawane przez ludzkość od wieków, pytania na które, według pisarza, nie jesteśmy i nie będziemy w stanie podać jednoznacznej odpowiedzi.

Bardzo polecam tę pozycję wszystkim miłośnikom myśli, którzy szukają w lekturze odpoczynku i cenią czystą, prostą formę subiektywnej opowieści o postrzeganiu świata. Z autorem można się zgadzać lub nie zgadzać, trudno jednak zarzucić mu nachalność. „Noc ognia” jest utworem napisanym delikatnie, w pełni szacunku dla różnic poglądowych między czytelnikiem a pisarzem, skłaniającym jedynie do refleksji nad tym, jak łatwo pominąć wagę codziennych decyzji.



Szeptuszka, lat 17



Książka wydana przez Wydawnictwo Znak

Opowieści makabryczne - Stephan King - recenzja

Właśnie miałam okazję zapoznać się z komiksem Stephana Kinga "Opowieści makabryczne". Dzięki Wydawnictwu Albatros także polski czytelnik może poznać dzieło mistrza grozy z 1982 roku. Na jego postawie powstał film. Autorami rysunków są Berni i Michele Wrightson. Czerwona okładka przyciąga wzrok. Po pięciu koszmarnych opowieściach oprowadza nas Upiór.

Prosta forma, krótki historie, a jednak mogą wystraszyć. Nie jest to oczywiście lektura wymagająca intelektualnego wysiłku, tylko lekki przerywnik dla miłośników gatunku i Stephana Kinga

Jakby to rzekł narrator: to co dzieciaczki gotowe jesteście na makabryczne historie?


MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo




czwartek, 2 listopada 2017

Dalila - Jason Donald - recenzja

Jason Donald urodził się w Szkocji, dzieciństwo spędził w Afryce. Ukończył literaturę i filozofią angielską. Wykłada kreatywne pisanie. Pisze powieści, które mają wywoływać efekt ekspresywny i intelektualny jednocześnie. Dzięki Wydawnictwu Kobiecemu polski czytelnik może się zapoznać z jego ostatnią powieścią bestsellerem pt. „Dalila".

Bohaterką książki jest tytułowa Dalila, a dokładnie Irene Dalila Mwathi. Jej najbliższa rodzina zostaje zamordowana. Trafia pod opiekę dalszej rodziny, gdzie jej koszmar tylko się pogłębia, bo traktowana jest jak niewolnica. Ucieka ze swojego kraju - Kenii. Trafia do Londynu, gdzie ludzie, którzy mieli jej pomóc, wykorzystują ją. Dalila jednak się nie poddaje, ale walczy o siebie i lepsze jutro...

Książa napisana na potrzebę dyskusji na temat problemów współczesnych imigrantów. Na pewno wzrusza i porusza, bo główną bohaterkę spotykają naprawdę straszne rzeczy. Tragiczna śmierć najbliższych, koszmar gwałtu, brak oparcia, pomocy i zrozumienia. Wędrówka w nieznane, obcy kraj, język i ludzie, długi procedury imigracyjne.

Jest to lektura dla osób chcących poznać odczucia i zmagania ludzi uciekających ze swoich domów, krajów. Zważywszy na to się wokół nas dzieje temat aktualny i warty bliższego zagłębiania. Nie jest to lekka i przyjemna książka. Ma wywołać u czytelnika wstrząs i refleksje. Czy wywołuję? Przekonaj się sam.

MJ





Za książkę dziękujemy księgarni internetowej








Dziennik Chloe Snow. Licealna masakra - Emma Chastian - recenzja

Emma Chastian to młoda pisarka, która ukończyła renomowany Barnard College na Columbia University i kurs kreatywnego pisania MFA na Boston University. Ja miałam przyjemność przeczytać jej książkę pt."Dziennik Chloe Snow. Licealna masakra".

Książka jest w postaci dziennika/pamiętnika głównej bohaterki - Chloe.

"Dziennik Chloe Snow..." opowiada historię czternastoletniej dziewczyny, która rozpoczyna swój pierwszy rok w liceum. Zmaga się ona z wieloma problemami, m.in. jej matka wyjechała do Meksyku, aby dokończyć książkę. Głównym hobby Chloe jest chór. Jednak większość czasu spędza z przyjaciółką lub w domu z ojcem. Książka z pozoru o zwyczajnych poroblemach, ale mnie bardzo zaskoczyła rozmyślaniami młodej bohaterki o chłopcach i wykonywanymi z nimi czynnościami.

Książka nieco kontrowersyjna, gdy po nią sięgnęłam myślałam, że to będzie miła do czytania lektura, o nastolatkach, czyli o mnie też, ale tego się nie spodziewałam. Zaskoczyło mnie zachowanie tej dziewczyny, jej młody wiek i jej postępowanie, które dla mnie nie współgraja z nią.

Książkę mogę polecić czytelnikom, którzy mają ochotę poczytać o dość nietypowych nastolatkach i ich problemach.
   



Natalia, lat 17



Książka wydana przez





wtorek, 31 października 2017

Sekretne życie drzew - Peter Wohlleben - recenzja

Rzadko kiedy sięgam po tego typu książki. Z reguły wolę takie, w których mam jakąś konkretną historię, akcję, ciekawą fabułę i bohaterów. O "Sekretnym życiu drzew" gdzieś wcześniej słyszałam. Później okazało się "Książką Roku 2016 w kategorii: literatura faktu, publicystyka" według portalu Lubimy Czytać, dlatego chętnie się za nią zabrałam, gdy pożyczył mi ją kolega.

Tutaj nie ma co za bardzo opowiadać o fabule, bo jako takiej nie ma. To zbiór wyjątkowych informacji poświęconych egzystowaniu drzew i ich korelacji z innymi mniejszymi roślinami oraz stworzeniami. Przyznam szczerze, że dla mnie część z tych wiadomości nie była niczym nowym, ale to za sprawą zdawania przeze mnie matury z biologii na poziomie rozszerzonym kilka lat temu. Dla osób, które nigdy nie zagłębiały się bardziej w to, jak funkcjonują różne gatunki drzew, może być to spory zastrzyk wiedzy. W końcu nie każdy wie, co tak naprawdę się z nimi dzieje poza tym, że dają przyjemny cień latem, a jesienną porą gubią liście.

Co ciekawe, widać, że autor "Sekretnego życia drzew" to zdecydowanie pasjonat. Wręcz wyczuwa się, że jest przepełniony emocjami, a momentami wręcz ekscytacją, kiedy opowiada o drzewach. Do tego przedstawia sporo nawiązań do różnego rodzaju badań, które również są ciekawostkami i dostarczają sporo nowych informacji. Poza tym to, w jaki sposób pisze Peter Wohlleben, może przekonać do szanowania lasów, czy ogólnie otaczającej nas naturalnej zieleni, nawet największego ekologicznego ignoranta.

Kolejną rzeczą, o jakiej warto wspomnieć, jest wydanie. Ja miałam okazję zapoznać się z tym nieilustrowanym, ale według mnie równie dobrym. Oprawa sprawia wrażenie bardzo ekologicznej, co tutaj zdecydowanie pasuje. Ponadto, moim zdaniem, rysunek drzewa na okładce jest dość ciekawy i dobrze komponuje się z grafiką przy każdym rozdziale. Patrząc na wydanie ilustrowane, napiszę tak. Przejrzałam je z ciekawości któregoś dnia w księgarni i jest jeszcze lepsze. Wydaje mi się, że przyjemniejsze do czytania, a do tego mnóstwo pięknych zdjęć. Coś dla czytelników, którzy uwielbiają ładne wydania.

Z jednej strony, jak już wspomniałam, ta książka to zbiór naprawdę wielu interesujących wiadomości dotyczących drzew i ich funkcjonowania. Z drugiej strony osobiście nie przepadam za tego typu literaturą, dlatego nie mogę napisać, żeby wciągnęła mnie bez reszty i że przeczytałam ją jednym tchem. Niestety, tak nie było, a treść dozowałam sobie raz w mniejszym, raz w większym stopniu. Byłam jednak ciekawa fenomenu "Sekretnego życia drzew" i w ostateczności, nie żałuję, że po tę książkę sięgnęłam, chociaż momentami było dla mnie nudnawo.

Jeżeli interesujecie się przyrodą, a w szczególności drzewami, chcecie się dowiedzieć o nich czegoś więcej, to zdecydowanie jest to książka dla Was. Kto nie przepada ani za tym, ani za tego typu literaturą, raczej odradzam, bo może się zwyczajnie nie spodobać, a w końcu czytanie ma sprawiać przyjemność, a nie męczyć. A jeśli, tak jak ja, jesteście po prostu ciekawi, dlaczego "Sekretne życie drzew" tak wielu zachwyciło, to właśnie z tej zwykłej ciekawości, po prostu się z nią zapoznajcie. Kilka dodatkowych informacji nie zaszkodzi.

PS. Jeżeli nie o drzewach, zawsze można chcieć dowiedzieć się czegoś o zwierzętach w "Duchowym życiu zwierząt" również Petera Wohllebena ;)




Książka wydana przez Wydawnictwo Otwarte

poniedziałek, 30 października 2017

Stalowe serce - Brandon Sanderson - recenzja

Brandon Sanderson jest twórcą wielu powieści z gatunki fantastyki, największą sławę przyniósł mu cykl „Z mgły zrodzony”. W 2015 roku w Polsce wydano książkę pt. „Stalowe Serce” tego autora, która jest pierwszą częścią trylogii.

„Stalowe Serce” to opowieść o władzy i obaleniu władzy, porusza problemy społeczne, ale i polityczne, które mogą być metaforą do czasów współczesnych. Czas akcji toczy się w przyszłości, jest to fantastyka złączona z rzeczywistością, co jest bardzo trudne do przedstawienia. Czytamy tu o superbohaterach, zwykłych ludziach, świecie podziemi, niesamowitych maszynach, ale i o Unii Europejskiej i Amerykach, co czyni z tej historii bardziej wizję przyszłości niż całkowicie wykreowany świat przez autora. Wbrew pozorom nie jest to pomieszanie z poplątaniem, tylko bardzo oryginalna i wciągająca historia, w której wszystko jest spójne. Takich motywów i niepowtarzalnego świata, nie da się znaleźć w żadnej innej powieści. W tle ciągnie się wątek przyjaźni, który w następnych tomach może przerodzić się w coś więcej.


Książkę czyta się lekko i przyjemnie, szybko wciągamy się w fabułę i podążamy za losami głównych bohaterów. Nie przeszkadza w tym nowe nazewnictwo, charakterystyczne dla fantastyki. Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo, dzięki czemu lepiej poznajemy bohatera, który potrafi rozśmieszyć nie tylko swoich przyjaciół, ale i nas.

Miałam mieszane uczucia, gdy sięgałam po „Stalowe Serce”, było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie zawiodłam się, bardzo się zaskoczyłam, gdy spodobała mi się ta historia. Na pewno sięgnę po następne części. Polecam ją przede wszystkim czytelnikom, którzy pragną oderwać się od rzeczywistości i wkroczyć w nieznany świat, który nie przytłoczy nowymi informacjami.




Agnieszka, lat 16



Książka wydana przez





Karo i szalone wyzwania - Anna Makowska - recenzja

Książka „Karo i szalone wyzwania” Anny Makowskiej to pamiętnik nastolatki. Przez kilka dni śledzimy perypetie Karoliny i jej klasy. Choć książka skierowana jest do młodszych czytelników tak 10-14 lat, bardzo przyjemnie mi się ją czytało, wybuchałam nawet śmiechem, śledząc poczytania głównej bohaterki.

Mamy tu małe śledztwo, jakie prowadzą koleżanki i koledzy, a także sama Karo, ale i rozterki prawdziwej nastolatki takie jak rywalizacja, szkolne problemy, przyjaźń czy pierwsze zauroczenia. Lekturę umilają ręczne obrazki i notatki Karo.

To bardzo sympatyczna książka i szczerze ją polecam młodszym nastolatkom. Myślę, że znajdą tutaj sporo swojego świata.


MJ


Książka wydana przez


sobota, 28 października 2017

Spódniczka ze starej podszewki - Urszula Ziober - recenzja

Ostatnio miałam okazję, przeczytać książkę „Spódniczka ze starej podszewki” autorstwa Urszuli Ziober

W księgarniach można znaleźć wiele pozycji o tematyce II wojny światowej zwłaszcza polskich autorów. Jest to na pewno znacząca część historii naszego państwa. Wiele osób mówi, że nawet gdy już się skończyła, już nic nie było tak samo. Tak jest też w tym utworze. Został on napisany na podstawie wspomnień Janiny Janowicz i opowiada o wielu rzeczach. 

Zaczęłam tę książkę czytać pewnego dnia w drodze do domu i potem nie mogłam się od niej oderwać do nocy. Zaczęła się spokojnie, przedstawiono w niej życie zwykłej rodziny. Akcja rozwinęła się i tak samo, jak codzienność tej familii już nie była zwyczajna. Życie w podróży, tylko po to, by trafić do zimnego Kazachstanu.

W tej książce wnuczka spisała opowieść babci i myślę, że jest to wielkim plusem. Nie codziennie możemy się spotkać z tak wzruszającą, ładną i smutną historią. Utwór naprawdę skłania do przemyśleń, a czasami do łez. Mimo ciężkiej tematyki czytało mi się ją bardzo przyjemnie i jestem pewna, że poruszy ona wiele serc.


Julia, lat 15





Książka wydana przez


czwartek, 26 października 2017

Królowa zbrodni - Andrew Wilson - recenzja

Ta powieść kryminalna o intrygującym tytule została napisana przez Andrew Wilsona – ambitnego pisarza oraz dziennikarza, o którym na razie raczej mało słychać w mediach, lecz przypuszczam, że bardzo szybko to się zmieni. Napisał między innymi biografię Alexandra McQueena oraz powieść kryminalną „Kłamliwy język”.

Zima, rok 1926. Znana wielbicielom kryminałów, autorka największej ilości bestsellerów w historii literatury Agatha Christie zostaje zatrzymana przez tajemniczego osobnika, który zmusza ją do odcięcia się od rodziny i „zniknięcia” z ich życia na pewien czas. Pisarka zgadza się pod wpływem gróźb, a nieznajomy mężczyzna odkrywa karty: chce, by Agatha Christie popełniła dla niego morderstwo. Wszystko zależy już tylko od wybitnej autorki... Ulegnie jego naciskom, czy stawi opór?

Książka jest oparta na faktach – Agatha Christie naprawdę zniknęła w grudniu tamtego roku i nikt nie wie do tej pory gdzie była i co robiła przez całe 10 dni, od momentu zauważenia jej zaginięcia, aż do odnalezienia miejsca jej pobytu – pisarka nawet w swojej autobiografii pominęła ten okres w życiu. Kryminał ten przedstawia zatem rozbudowaną teorię autora na temat zniknięcia pisarki. Na końcu książki Andrew Wilson umieścił imponującą listę źródeł, z których korzystał oraz faktów na temat czasu, w którym zniknęła Agatha Christie. Niesamowite jest to, jak bardzo przygotował się do napisania tej książki.

Tę powieść czyta się bardzo lekko i płynnie, nie jest męcząca. Nie jest przeznaczona tylko dla fanów Agathy Christie – wręcz przeciwnie, uważam, że z pewnością wciągnie niejednego wielbiciela kryminałów.

W książce znajduje się masa „smaczków” i nawiązań do twórczości A. Christie - na pewno spodoba się to miłośnikom tej pisarki, a tym, którzy nie czytali jej powieści z kolei nie będą one przeszkadzały. Przeciwnie - mnie one zachęciły, by poświęcić tej autorce oraz jej imponującej kolekcji kryminałów trochę czasu w najbliższej przyszłości.


Agnieszka, lat 16


Książka wydana przez Wydawnictwo


wtorek, 24 października 2017

Schronienie - Harlan Coben - recenzja

Harlana Cobena autora kilkudziesięciu thrillerów, w tym wielu bestsellerów myślę, że nie trzeba szczególnie przedstawiać, bo każdy mol książkowy o nim słyszał.

Popularny pisarz w najnowszej książce „Schronienie” opisuje już kolejne pokolenie, bo bratanka detektywa i bohatera całej serii książek Myrona Bolitare - Mickeya.

Nastoletni Mickey trafia do nowej szkoły. Niestety wiele niedobrego wydarza się w jego życiu. Miał wypadek, jego ojciec nie żyje, a matka popada w nałóg i jest na odwyku, a on musi zamieszkać z niezbyt lubianym wujem. W szkole też nie wiedzie mu się najlepiej. Udaje mu się jednak zaprzyjaźnić z Łyżką i Emą - dwojgiem odszczepieńców. Niestety dziewczyna, którą poznał i polubił, nagle znika, a od starej miejscowej wariatki dowiaduję się, że jego ojciec jednak nie umarł...

Powieść do przeczytania w jeden wieczór no może w dwa. Lekki styl pisarza, szybka akcja, zagadka kryminalna, dowcipne dialogi, to na pewno atuty tej powieści. Jest to pierwszy tom trylogii o Mickeyu i z pewnością sięgnę po następne części.

MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


poniedziałek, 23 października 2017

Podtrzymując wszechświat - Jennifer Niven - recenzja

Autorem książki pt. „Podtrzymując wszechświat” jest Jennifer Niven. Urodziła się 14 maja 1968 r. Napisała już wiele świetnych książek. Jedną z nich jest na przykład bestsellerowa i uwielbiana przez młodych czytelników powieść „Wszystkie jasne miejsca”.

„Podtrzymując Wszechświat” opowiada o znajdowaniu osoby, która widzi cię takim, jakim jesteś naprawdę. Jest to powieść młodzieżowo-obyczajowa.

Jest to książka o dziewczynie, jeszcze niedawno nazywanej „najgrubszą nastolatką w Ameryce”, która zmaga się z codziennymi problemami oraz ze złośliwościami ze strony rówieśników. Jednak nikt tak naprawdę nie zna Libby i powodu, dlaczego tak przytyła. I o chłopaku, który jest lubiany i popularny, jednak ma problemy z rozpoznawaniem twarzy, czego nikt nie wie, nawet jego rodzice. Jack i Libby przez głupią licealną zabawę trafiają na terapię szkolną i odkrywają, że im więcej czasu ze sobą spędzają, tym mniej samotni się czują.

Powieść uczy nas, że dobrze widzi się tylko sercem. Nie wolno oceniać ludzi po tym, jak wyglądają, ponieważ po poznaniu ich może się okazać, że staną się dla nas bardzo ważni. A my dzięki tej znajomości, staniemy się o wiele szczęśliwsi.

Książka została napisana prostymi i łatwym językiem. Dzięki opisom można jeszcze lepiej wyobrazić sobie sytuacje, ludzi i miejsca. Jest ciekawie napisana, bo główni bohaterowie opowiadają swoją historię na przemian.

Myślę, że książka ta zainteresuje czytelników, ponieważ przedstawiona w niej miłość, która zrodziła się z nienawiści, jest naprawdę niesamowita. Powieść Jennifer Niven bardzo mi się podobała, bo wzbudziła we mnie wiele emocji, które wpłynęły na mnie bardzo pozytywnie i na pewno sięgnę jeszcze po inne książki tej autorki. Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią romanse i chcą poznać historię Libby i Jacka.



Kaja, lat 16



Książka wydana przez Wydawnictwo


niedziela, 22 października 2017

We dwoje - Nicholas Sparks - recenzja

Nicholas Sparks to dla mnie wybitny powieściopisarz, podbijający serca każdej kobiety na świecie. Autor licznych bestsellerów, z których sześć zostało zekranizowanych. Uważam, że mogę go nazwać literackim mężem każdej romantyczki, kobiety, która pragnie, by ktoś wstrzelił się w jej gust. On to potrafi i robi to w każdej swojej historii.

Sparks
budzi we mnie pożądanie do swoich powieści. Po przeczytaniu jednej pragnę czytać kolejną. Niestety przeczytam już wszystkie i teraz muszę czekać rok albo dwa na kolejną nową historię. A dla nałogowego czytelnika są to najgorsze dwa lata w życiu. Czy ta książka spełniła moje oczekiwania?

Autor przedstawił tę historię z perspektywy ojca i męża. Mężczyzny, który ma wszystko kochającą żonę, córeczkę. Ma ludzi, dla których chce się żyć. Russel Green szczęśliwy trzydziestolatek, który ma dobrą posadę w dużej firmie i przepiękny dom. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest fantastyczne i o czym tu pisać. Niestety jego życie wkracza na zły tor, na ten krytyczny moment. Śmierć żony to już wielki cios dla Russela, ale niestety życie go nie oszczędza, główny bohater traci również posadę. 


Czeka go wielki sprawdzian. Musi zając się swoją córeczką. Człowiek, który został wrzucony na tak głęboką wodę, jest rozbity, nie wie co dalej. Czy da sobie radę? Russel nie może się załamać, ponieważ ma dla kogo żyć, musi stanąć najpierw oko w oko z samym sobą. Przeprowadzić „wewnętrzną rozmowę”, żeby poznać najpierw samego siebie, swoje ukryte emocje, wyzbyć się niemocy a dopiero później stać się oparciem, przyjacielem, mamą w tacie i przede wszystkim tatą dla tej małej, która nie jest niczemu winna i nie jest w stanie pojąć tego świata. Bardzo też wyeksponowano jej położenie w tej sytuacji. Ojciec pragnąłby uchronić dziewczynkę od wszystkiego, co złe i niepotrzebne. Ta historia nie kończy się dobrze. Jest w tej historii głębokie i ukryte piękno.
Ta książka, a raczej historia dotknęła tak mojego serca, że nie mogłam powstrzymać łez. Oczy nie dawały rady i zalał je potok łez. Dostrzegłam nie tylko wielką siłę ojca, ale także jego desperacje, jego słabości, chęć walki z samym sobą. Jest to coś niesamowitego i dotyka serca.

Z pierwszymi rozdziałami obawiałam się tego, co będzie dalej, ponieważ Sparks skupił się tutaj teoretycznie na mężczyźnie. I można, by sobie zadać pytanie, ale jak? Cała książka o uczuciach i życiu Russella, a czytają ją miliony kobiet? Słuchajcie, to dotyka jeszcze bardziej. Zobaczycie sami, że ujrzeć oczami czytelnika mężczyznę, który przeżywa swój wewnętrzny dramat, jest niesamowicie wzruszające.


Polecam tę książkę ojcom, żeby ujrzeli, że nie wolno bronić się przed uczuciami. Wy musicie odnaleźć w sobie siłę. Kobiety, a wy i tak to przeczytacie, bo ta jak i inne historie Nicholasa Sparksa wrastają w nasze serca na zawsze.

Przygotujcie chusteczki i do dzieła!


Ducky, lat 18



Książka wydana przez Wydawnictwo





czwartek, 19 października 2017

Gra miłości - Huntley Fitzpatrick - recenzja

Huntley Fitzpatrick - amerykańska autorka wielu książek. Zadebiutowała powieścią „Moje życie obok”, gdzie znajdziemy imiennie tych samych bohaterów co w „Grze miłości”, ale te dwie historie oprócz zbieżności imion nic więcej nie łączy.

Książka ta zdecydowanie należy do tych na zimowe wieczory, kiedy to po całym dniu ciężkiej pracy fizycznej, jak i umysłowej pragniemy chwilowego wytchnienia i zatracenia się w pięknej historii dwojga pozornie różnych młodych ludzi.

Tim Mason – siedemnastoletni chłopak, który mogłoby się wydawać, życie ma przed sobą. Niestety to nie ten typ. Tim jest młodym alkoholikiem i nałogowym palaczem. Kilka miesięcy przed osiągnięciem pełnoletności dostaje ultimatum, bogatego ojca -biznesmena. Ma on zachowywać się jak dorosły, zerwać z nałogiem, najnormalniej w świecie żyć jak zwykły człowiek, który zaraz wejdzie w świat dorosłych, jeżeli nie dotrzyma danego słowa, ojciec odetnie go od pieniędzy i fundusz przeznaczony na jego studia zostanie przeznaczony na jego siostrę bliźniaczkę.

Natomiast Alice Garett to najstarsza z rodzeństwa, przyszła pielęgniarka, dziewczyna, która ma na głowie całe swoje młodsze rodzeństwo, ponieważ jej matka spędza większość czasu w szpitalu u ojca Alice. Ta młoda dziewczyna jest w stałym związku, który niestety nie daje jej tyle szczęścia ile powinien. Myślę, że można ją określić jaką dojrzałą i odpowiedzialną młodą kobietę.

No faktycznie, coś tutaj nie gra, dwoje totalnie różnych osób, o skrajnie różnym zachowaniu i podejściu do życia ma coś łączyć? Owszem, miłość jest nieprzewidywalna. Na początku Alice jest w związku i nie interesuje się przyjacielem swojego młodszego brata. Nie myśli o nim jako o partnerze na życie, tylko jako „intruzie”, który zamieszkał w pokoju nad garażem, gdzie ona chciała urządzić swoją przestrzeń. Pała ona opiekuńczością do Tima i nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego jego rodzina go skreśliła. Buty do biegania, plastry nikotynowe, wspólna kolacja czy to będzie początek czegoś nowego?

Ta opowieść pokazuje, że z każdej sytuacji jest wyjście. Czasami w tym najgorszym momencie naszego życia, kiedy już dotykamy dna, pojawia się mała iskierka (jaką tutaj jest Alice), jest to znak, że warto iść do przodu i się nie poddawać. Uczucie jest w stanie wygrać z każdymi przeciwnościami losu. Pomimo popełnianych błędów, chwilowych załamań we dwoje łatwiej przejść przez wichurę, jaką jest życie każdego młodego człowieka.


Ducky, lat 18


Książka wydana przez

http://www.zysk.com.pl/


Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt - - recenzja

Berenika Kołomycka z wykształcenia jest rzeźbiarzem, pracuje jako grafik, ilustrator i projektant.

Biorąc do ręki komiks autorki myślałam, że to kolejna banalna historia dla młodych czytelników, a tu bardzo pozytywnie zostałam zaskoczona tym, że w małej niepozornej formie można przedstawić poważne tematy.

„Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt” porusza za pomocą barwnych ilustracji, które wprowadzają odpowiedni nostalgiczny nastrój i krótkich dialogów bohaterów, ciekawy, ale i poważny temat, jakim jest przemijanie i umieranie. Robi to jednak subtelnie i łagodnie.

To historia, która może stać się podstawą do dyskusji z dziećmi o tym, że wszyscy się starzejemy, że wszystko w życiu przemija i ma swój koniec tak jak nasze życie. Należy się tez cieszyć chwilą obecną i nie odkładać swoich marzeń na później.

Komiks został nagrodzony w drugiej edycji „Konkursu im. Janusza Christy na Komiks dla dzieci".



MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo

https://egmont.pl/

środa, 18 października 2017

Niedoskonały cud - Andrea De Carlo - recenzja

Książka Andrea de Carla „Niedoskonały cud” ma ładną, pogodną okładkę, również dostępny opis sugeruje ciepłą i romantyczną historię.

Milena Migliari to Włoszka osiadła w prowansalskim mieście, gdzie prowadzi lodziarnię, i jak się jej wydaje szczęśliwe życie. Natomiast Nick Cruickshank to spełniony muzyk rockowy, który wydawało by się, że w życiu osiągnął wszystko. Bohaterowie spotykają się przypadkiem...

Przez większość czasu książka strasznie mi się dłużyła. Właściwie nie dzieje się w niej zbyt wiele, za to mamy tu bardzo dużo przemyśleń i obserwacji z życia Milany i Nicka. Dla mnie nie było to wciągające, ba zaczęło mnie w pewnym momencie irytować. Zachowanie np. Mileny, która zauważa, że choć starała się nie popaść w rutynę i przyzwyczajania oraz narzucone społeczne i kulturalne role, tak naprawdę żyje w nich i właściwie spełnia oczekiwania innych, a nie swoje. Dopiero końcówka powieści jest ciekawa, zwłaszcza moment, kiedy wybucha awantura i następuje kulminacja żali i emocji przyjaciół i znajomych Mileny i Nicka.

Trudno polecić mi tę książkę, bo była to dla mnie nużąca lektura. Może spodoba się czytelnikom lubiącym długie rozważania nad uczuciami i życiem innych ludzi?



MJ



Książka wydana przez Wydawnictwo




wtorek, 17 października 2017

Mieć odwagę służyć - Cheryl Bachelder - recenzja

Autorka, szefowej jednej z dużych sieci restauracji amerykańskich, przedstawia pełne emocji rozważania o osiąganiu lepszych rezultatów zarządzaniu i rozwoju firmy dzięki służeniu innym. Co chwilę podkreśla konieczność usunięcia siebie z pierwszego planu i bycia pokornym, potrzebę słuchania drugiego człowieka i uczynienia partnera z szarego pracownika, znaczenie odwagi przy określaniu celu i wiele innych wzniosłych myśli. Słowa „usunąć się” i „służyć” pojawiają się dosłownie co kilka linijek.

Autorka pisze o dyskusjach na temat reorganizacji firmy i sporach o projekty lub nowinki techniczne itp. Kiedy jednak wymaże się te wyrazy lub inne piękne, ale bardzo ogólne wypowiedzenia i szuka się konkretnych wskazówek (np. w jakich sytuacjach i jak często szef powinien słuchać swoich podwładnych i ulegać ich sugestiom czy oczekiwaniom albo z czego konkretnie sam rezygnuje, zwłaszcza: czy taki „służebny” przywódca zgodzi się pracować za średnią krajową, zamiast np. za 20000 USD miesięcznie, by jego pracownicy nie stracili zapału do pracy w służeniu innym?), okazuje się, że praktycznie nie ma ich..

W sumie: kolejna książka o sprawach i ze wskazówkami oczywistymi dla każdego rozsądnego, myślącego i uczciwego kierownika, dyrektora, prezesa, zarządcy czy też innego pracownika. 



ZJ



Książka wydana przez Wydawnictwo Studio Emka


poniedziałek, 16 października 2017

Lifeblood. Krew życia - Gena Showalter - recenzja

W marcu bieżącego roku czytałam i zrecenzowałam książkę pt. Firstlife. Pierwsze życie” Geny Showalter, autorki m.in. serii „Alicja w krainie serc". Teraz, w moje ręce trafiła kontynuacja Firstlife - „Lifeblood. Krew życia".

Słowem przypomnienia. Człowiek przed pierwszą śmiercią musi się zdecydować, do której krainy chce trafić, gdy umrze. Do wyboru ma Trojkę - krainę światła, dobroci i równości lub Miriadę - w której można zdobyć sławę i bogactwo. Jeżeli człowiek nie podejmie decyzji, trafia do Krainy Wielu Końców, gdzie nie istnieje ani spokój, ani harmonia.

Po dramatycznych wydarzeniach z części pierwszej, w której główna bohaterka - Tenley umarła i zdecydowała się na przyłączenie do Trojki, czytelnik towarzyszy jej w stawianiu pierwszych kroków wśród wiecznego życia. W tej części spotyka ją jeszcze więcej nieprzyjemności, a jej życie jeszcze bardziej się komplikuje. Tenley poznaje wymagania i konsekwencje swojego wyboru - ona i jej ukochany stoją po przeciwnych stronach barykady, a przyszłość całego świata zależy od tego, czy podoła wyzwaniom.

Czytając tę książkę, czułam wsparcie 
dla czytelnika od strony autorki, bowiem rady, które dostaje Tenley są uniwersalne i każdy może wyciągnąć z nich jakąś naukę dla siebie. Mam wrażenie, że autorka w bardzo subtelny, acz dosadny sposób napisała książkę, która miała zmotywować człowieka, aby nigdy się nie poddawać, bez względu na to, jak beznadziejna wydaje się sytuacja, ponieważ patrząc na to, co dzieje się z Ten, mnie samej robiło się słabo.

Podsumowując, jest to książka napisana z genialnym wyczuciem i smakiem. Jednocześnie zawiera życiowe mądrości takie jak ta, że czasem nawet wśród tych dobrych znajdują się zdrajcy. Nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy. Ale każdy zasługuje na dobroć i wybaczenie.

Z niecierpliwością czekam na tom trzeci, gdyż po wciągnięciu się w tę serię, ciężko wrócić do normalności. Polecam każdemu!


OB, lat 18


Książka wydana przez Wydawnictwo