Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

czwartek, 28 września 2017

Epidemia - Alex Kava - recenzja


Czasu brak jak zawsze... niestety, takie życie. Najgorsze jest, to kiedy tego czasu braknie na takie przyjemności jak czytanie, a stosy coraz to nowszych książek z każdym dniem wydają się większe i większe... co zrobić. Powoli „odkopuję” się z moich książkowych zaległości i tak właśnie nadszedł moment, aby coś niecoś napisać o „Epidemii” Alex Kavy, którą przeczytałam całkiem niedawno.

Dochodzi do dziwnych zdarzeń. Młody mężczyzna popełnia samobójstwo, skacząc z osiemnastego piętra hotelu. W tym samym czasie, ale w zupełnie innym miejscu, ginie młoda kobieta. Co ciekawe, na jej ciało natrafiono w wodzie, a w kieszeniach znajdują się kamienie. Trochę to podejrzane i przerażające. Jednak jest coś jeszcze bardziej wstrząsającego. Okazuje się, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta byli nosicielami niebezpiecznego wirusa. Śledztwem w tej sprawie zaczyna zajmować się FBI i wywiad wojskowy. Do sprawy zostaje przydzielona Magiie O'Dell. Agentka podejmuje współpracę z Ryderem Creedem. W czasie dochodzenia natrafiają na trop szokującego spisku, który zagraża całej ludzkości. Na domiar złego szaleniec, który stoi za zmutowaniem wirusa, znalazł sposób, aby zarazić jak najwięcej osób... Czy zagłada jest blisko?

Nie lubię tego uczucia, kiedy sięgam po książkę pełna entuzjazmu, a okazuje się, że w zasadzie moja ekscytacja jest przesadzona. Spodziewałam się wystrzałowego thrillera, a ten, niestety, nie powalił mnie na łopatki. Może coraz trudniej mnie czymś zaskoczyć i trafić do mojego czytelniczego serca? Nie wiem. W każdym razie po przeczytaniu opisu tej książki podejrzewałam, że będzie to mrożący krew w żyłach dreszczowiec, że akcja będzie biegła w zawrotnym tempie, a z każdą stroną będę coraz bardziej zaskoczona jej zwrotem. Smutno mi, bo tego zabrakło...

Uważam, że pomysł na tę powieść był genialny. Czyhające niebezpieczeństwo. Śmiercionośny wirus, który może doprowadzić do zagłady większości ludzkości. Walka z czasem. Szkoda, że na pomyśle się zakończyło, bo z wykonaniem jest tutaj trochę gorzej. Przynajmniej dla mnie. Kiedy skończyłam czytać „Epidemię”, pojawiło się w mojej głowie: „Ale jak to? To już?!” Czułam niedosyt i to wielki. Niestety, nie niedosyt spowodowany tym, że książka tak bardzo mi się spodobała, że chcę jej więcej. Tutaj niedosyt wynika z tego, że zabrakło mi większego rozwinięcia. Wielu kluczowych, moim zdaniem, elementów. Nawet w bohaterach brakowało mi ich charakteru. Niby każdy z nich coś w sobie ma, ale nie zostało to w jakiś sposób rozwinięte. Na plus mogę ocenić jedynie Christinę. Wydaje mi się, że jest to najbardziej wyrazista postać tej książki. Mam wrażenie, że wzięła sprawę w swoje ręce w większej mierze, niż główni bohaterowie.

Pomimo tego wszystkiego, znajdzie się kilka zalet „Epidemii". Po pierwsze, to bardzo krótkie rozdziały. Przyspiesza i umila to czytanie, przynajmniej mi. Zawsze zyskuje to w moich oczach, bo chce się wiedzieć więcej i więcej, a treść przelatuje w zaskakującym tempie. Tutaj też tak było, ale niestety, dotarłam do ostatniej strony i... więcej się nie dowiedziałam. Zdecydowanym plusem jest też sam pomysł na tę powieść, ale jak już wcześniej napisałam, moim zdaniem, potencjał nie został wykorzystany. Może to dlatego, że przypomniało mi się świetne „Inferno” Dana Browna, w którym motyw swego rodzaju epidemii jest naprawdę wyczerpany.

Cóż więcej napisać? Tym razem niestety, nie jestem zadowolona po przeczytaniu książki, czego naprawdę żałuję, bo zapowiadało się ciekawie. Mimo to nie zraziłam się co do autorki i z pewnością chętnie sięgnę po jej inne książki. Tym bardziej, że słyszałam/czytałam raczej pochlebne recenzje dotyczące jej twórczości, więc kto wie, może inne powieści Alex Kavy przypadną mi do gustu.

Jeżeli Wy już jesteście jej fanami, to z pewnością i tak sięgniecie po „Epidemię". Innych czytelników specjalnie nie zachęcam, ponieważ uważam, że powstały zdecydowanie lepsze thrillery, kryminały, czy powieści sensacyjne, z którymi warto spędzić wolny wieczór.




Książka wydana przez Wydawnictwo HarperCollins

wtorek, 26 września 2017

Najlepszy powód, by żyć - Augusta Docher - recenzja

Twórczyni tej powieści to polska pisarka Augusta Docher vel. Beata Majewska. Na koncie ma parę książek, a już 27 września ukaże się ta oto recenzowana przez mnie książka.

Życie Dominiki Bąk toczy się zwyczajnie do momentu wypadku, w którym polana benzyną zostaje podpalona przez swojego ukochanego tatę. Brzmi dramatycznie, prawda? Taka sama jest teraz walka o życie szesnastolatki z poparzoną ponad polową ciała. W tym zgiełku wydarzeń wsparciem jest dla niej Tomek, lekarz prowadzący, oraz nadzieja na telefon od taty. Incydent stał się momentem, który podzielił życie Dominiki na przedtem i teraz. Straciła nie tylko osoby bliskie, ale i zdolność do płaczu, okazywania uczuć w normalny sposób. Na szczęście pojawia się brat Tomka, Marcel, który sprawia, że Dominika widzi powód, by żyć.

Jest to gorzka historia zwyczajnej dziewczyny zmuszonej do zmierzenia się z ogromną tragedią. Autorka znakomicie wczuła się w rolę każdego z bohatera wprowadzając narrację pierwszoosobową, dzięki czemu od razu poznajemy cechy i wady głównych postaci. Przeplata się tutaj sporo wątków miłosnych, jednak jak to może sugerować okładka, nie jest to typowe romansidło. To historia o cierpieniu, zmaganiu się z rzeczywistością pokrytą bliznami i tajemnicami. Główną rolę odgrywa tutaj przełamanie się Dominiki do mówienia o swoich uczuciach, przeżyciach. Towarzyszy jej Marcel — jedyna osoba, która jest przy niej, poświęca się i stara się wyprowadzić ją ze stanu powypadkowego. Dodatkowe tajemnice, intrygi sprawiają, że książkę czyta się niemal jednym tchem, na co trzeba bardzo uważać!

Moim zdaniem jest to powieść dla spragnionych nowych, świeżych historii z wieloma wątkami. Język jest przyjemny, jednak nieco okraszany wulgaryzmami, co nadaje charakteru wypowiedziom bohaterów, lecz nie każdemu może przypasować. Z wielką radością siadałam w wolnych chwilach do tej lektury i gdyby nie ustalony czas, przepadłabym w tej historii na długi czas. Polecam serdecznie!


Agnieszka, 17 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo Znak Literanova

poniedziałek, 25 września 2017

Odcienie magii. Tom 1 i 2 - V.E. Schwab - recenzja

V. E. Schwab jest autorką wielu powieści, ale w moje ręce trafiły dwie. Dwie pierwsze części z serii Odcienie magii tom pierwszy „Mroczniejszy odcień magii” i tom drugi „Zgromadzenie cieni”.

Świat jest podzielony na cztery wymiary, a w każdym występuje Londyn. Czerwony Londyn — pełen magii i dostatku, Szary Londyn — bez magii (ten, który znamy), Biały Londyn — wyciśnięty z magii, umierający oraz Czarny Londyn — teoretycznie zniszczony, ale praktycznie…

Główny bohater Kell jest magiem — antarim, który potrafi przemieszczać się między Londynami. Wychowany w królestwie jako zaadoptowany książę Czerwonego Londynu, nie wie, kim jest, skąd pochodzi ani skąd wzięła się jego moc. Nielegalnie przemyca przedmioty, sądząc, że nic złego się nie stanie, jednak pewnego dnia przemycił coś, co pozbawiło życia wielu ludzi i na zawsze zmieniło jego życie. W międzyczasie poznajemy Lilę — złodziejkę nieumiejącą nikomu zaufać, a ponieważ jest z Szarego Londynu, teoretycznie nie powinna posiadać w sobie mocy. Kell próbuje naprawić to, co zepsuł przez swoje hobby, ale cena będzie najwyższa…

W pierwszej części poznajemy fabułę z perspektywy Kella i Lili, natomiast w drugiej dochodzą również Holland — drugi antari oraz Rhy — przyrodni brat Kella, następca tronu. Każda z tych osób jest istotna dla zrozumienia fabuły, a złożoność ich charakterów może to utrudnić.

Po dramatycznych wydarzeniach części pierwszej, w drugiej nie ma chwili wytchnienia, ponieważ poznajemy dalsze losy bohaterów, którzy teoretycznie umarli, charaktery innych się zmieniły, a nastroje stały się bardziej napięte.


W drugiej części Kell próbuje zapanować nad swoją mocą, która stała się potężniejsza, Lila spełnia marzenia o statku, Rhy próbuje sobie poradzić z ciężarem znamienia, a Holland… Holland poznaje źródło cierpienia Czarnego Londynu oraz sprawia kolejne problemy. Akcja skupia się również na Igrzyskach Żywiołów, które połączą drogi przyjaciół oraz sprowadzą wiele problemów na głowę Rhy’a.

Według mnie druga część utrzymała poziom pierwszej. Wyjaśniła, co działo się z bohaterami po zakończeniu tomu pierwszego, a czytelnik może mieć nadzieję na równie ciekawy tom trzeci.

Język, którym posługuje się autorka, dobrze się czyta, akcja płynie wartko. Pomysł na różne perspektywy jest genialny i daje pełen obraz akcji rozgrywanej podczas obu części.

Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, kto lubi ciekawą fabułę z ogromną dawką magii.




OB, lat 17



Książka wydana przez




piątek, 22 września 2017

Nigdy nie jesteś sama - Renata Adwent - recenzja

Natłok wszelkich obowiązków uniemożliwiał mi ostatnio czytanie w takim wymiarze, jak zwykle, ale na szczęście znalazłam chwilę, żeby sięgnąć po "Nigdy nie jesteś sama" Renaty Adwent. Książkę, która bardzo mnie zaskoczyła...

Historia dotyczy w zasadzie czterech sióstr, chociaż ta jedna — Aniela, odgrywa tutaj znaczącą rolę. Na początku wszystko wydaje się być w porządku. Zgodna rodzina, bez większych problemów, a jedynie jakieś drobnostki, które szybko udaje się zniwelować. Niestety, pewnego dnia dochodzi do tragedii, którą każdy przeżywa na swój sposób. Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze dopiero nadejdzie i dotknie właśnie bezpośrednio Anielę...

Dlaczego zdecydowałam się przeczytać tę powieść? Zaintrygował mnie jej opis. Dawno nie czytałam książki, w której bohater czy bohaterka musi się zmierzyć z przeciwnością losu, jaką jest choroba psychiczna. Wiadomo, jest to przerażające, ale z drugiej strony bardzo ciekawe. Poruszenie tak trudnego tematu to nie lada wyzwanie. Chociaż wiedziałam, bo w końcu zaznajomiłam się z opisem na okładce, czego mniej więcej się spodziewać, byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i tego, co dokładnie stanie się z główną bohaterką. Aż ciarki przechodzą po ciele...

Nie chcę zdradzać szczegółów tej strasznej dolegliwości, jaka zabrała Anieli radość życia. Warto natomiast skupić się na tym, co doprowadziło ją do takiego stanu, ponieważ osób o podobnym charakterze i sposobie myślenia jest na tym świecie całkiem sporo. Chodzi o poczucie, że czegoś nam brakuje, że wszyscy wokół są od nas lepsi, mają więcej, wszystko im się udaje i tak dalej. Często dochodzi do tego stopniowa utrata wiary w siebie, brak akceptacji, poczucie osamotnienia i ciągłe poszukiwanie drogi do zainteresowania innych swoją osobą. Chęć zaimponowania. Jednym do rozwiązania tego typu problemu wystarczy rozmowa z rodziną, przyjaciółmi, znalezienie nowego hobby. Niestety, inni idą dalej, co może doprowadzić do swego rodzaju obsesji, która z kolei może zakończyć się tragedią. Jest to przerażające, ale też często występujące zjawisko w rzeczywistości. Z jednej strony mnóstwo bogatych celebrytów, którym, wydawałoby się, wszystko się udaje, a z drugiej strony coraz więcej osób z kompleksami, niskim poczuciem własnej wartości, wszechobecna depresja. Myślę, że warto się nad tym zastanowić.

To moja kluczowa refleksja po przeczytaniu tej powieści. Co do samej książki i jej bohaterów muszę napisać, że są to bardzo ciekawe postacie. Każda z nich jest inna, wyrazista. Każda ma inny charakter. Jedne lubi się bardziej, drugie mniej. Wszystkie są, moim zdaniem, bardzo dobrze wykreowane. Nie będę opisywać po kolei, kto jaki jest, bo zajęłoby to zdecydowanie za wiele miejsca. Największą uwagę należy jednak zwrócić na Anielę, ponieważ to ona odgrywa tutaj znaczącą rolę i momentami nadaje historii klimat dobrego dreszczowca, za co przyznaję tej książce ogromnego plusa.

Skupiając się na stylu autorki, jest to bardzo lekko napisana powieść, chociaż dotyka trudnych tematów. Ostatnio miałam problem z czytaniem tak, jak dawniej, czyli po trzysta stron dziennie, nie tylko ze względu na brak czasu, ale przełamałam to właśnie przy "Nigdy nie jesteś sama", co świadczy o tym, że jest to historia wciągająca i nie dająca się odłożyć nawet na chwilę. Pochłonęłam ją prawie na poczekaniu. To kolejna jej zaleta.

O tej powieści mogłabym pisać i pisać, ponieważ bardzo przypadła mi do gustu i nie pozostawiła mnie po przeczytaniu bez kilku refleksji, a takie lektury wprost uwielbiam i najbardziej cenię. Chwyciła mnie za serce nie tylko fabułą i niebanalnymi bohaterami, ale przede wszystkim próbą poruszenia trudnego tematu, jakim jest choroba psychiczna, a także przekazaniem czytelnikowi tego wszystkiego w sposób niezwykle przystępny. Gorąco polecam.





Książka wydana przez Wydawnictwo Feeria


czwartek, 21 września 2017

Szamańkie tango - Aneta Jadowska - recenzja


Aneta Jadowska jest autorką sześciotomowej serii o Dorze Wilk policjantce-wiedźmie oraz serii szamańskiej o Witkacym policjancie-szamanie. Miałam okazję zapoznać się z jej ostatnią powieścią „Szamańskie tango".

Policjant Witkacy, choć ma na koncie wiele rozwiązanych spraw, to ma niestety niemałe problemy w pracy. Do tego ma na głowie 16-letnią córkę, o której istnieniu dowiedział się całkiem niedawno. Jego szamańskie zdolności i znajomości będą bardzo potrzebne...

Co na pewno zwraca uwagę w powieści Anety Jadowskiej, to z pewnością humor, cięte dialogi, przewrotna akcja.
Książkę wzbogacają rysunki autorstwa Magdaleny Babińskiej. 

 Autorka ma bujną wyobraźnię i sprawnie się nią posługuje. Nudzić się przy czytaniu zapewniam, nie będziecie. Choć to moje pierwsze spotkanie z pisarką, chętnie poznam jej wcześniejsze powieści i bohaterów.
MJ
Książka wydana przez

http://fabrykaslow.com.pl

wtorek, 19 września 2017

Zachód słońca w Central Parku - Sarah Morgan - recenzja

Sarah Morgan to pisarka, która od dziecka uważała, że romanse to jedna z najbardziej satysfakcjonujących rozrywek. Zawsze marzyłaby napisać swoją powieść. Jej marzenia się spełniły i ma na koncie już kilka publikacji.

Książka pt. „Zachód słońca w Central Parku” to drugi tom serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Pierwszy tom ukazał się pod tytułem ”Bezsenność na Manhattanie”, jednakże nie wiedząc nawet o jego istnieniu, przeczytałam najpierw tom drugi. Nie miałam żadnego problemu, by połapać się co i jak. Bohaterowie i sytuacje są klarownie przedstawione już na pierwszych stronach powieści.

Główną bohaterką jest Frankie. Kobieta w przeszłości została bardzo zraniona. Jej rodzice rozwiedli się - ojciec odszedł do o wiele młodszej kobiety, a matka co rusz znajdowała sobie nowych kochanków. Żyjąc w małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, Frankie dzięki swojej matce nie miała najlepszej reputacji…

Kiedy dorosła postanowiła się wyprowadzić do Nowego Jorku, gdzie mogła pozostać anonimowa. Zamieszkała razem z dwiema swoimi przyjaciółkami – Paige i Evą, a także Mattem, bratem Paige. Razem z przyjaciółkami otworzyła firmę, która organizuje różnego rodzaju imprezy, takie jak przyjęcia rodzinne, wieczory panieńskie, wesela. No właśnie - wesela. Frankie nienawidzi wesel i ślubów, a wszystko, co romantyczne ją odstrasza. Według niej każdy związek kiedyś się rozpadnie, więc nawet nie próbuje się z nikim związać.

Matt jest szaleńczo zakochany we Frankie. Jednak każda próba okazania swoich uczuć dziewczynie, kończy się fiaskiem. Frankie wmawia sobie, że odrzucając zaloty Matta, postępuje dobrze. W głębi duszy dobrze wie, że coś do niego czuje. Jednak doświadczenia z przeszłości nie pozwalają pokonać barier. Jak to się skończy? Czy Matt i Frankie będą razem? Czy dziewczyna da radę przełamać swoje lęki? Czy może jest skazana na samotność?

Powieść podejmuje ważne tematy takie jak odpowiedzialność, zaufanie, prawdziwa przyjaźń, miłość, trudne życiowe wybory.

Książka wciąga już od pierwszej strony. Jest napisana naprawdę lekkim językiem. Z przyjemnością przewracałam kolejne strony, zastanawiając się co będzie dalej. Bohaterowie to mega pozytywne osoby, które od razu polubiłam. A cała książka jest utrzymana w bardzo pozytywnej atmosferze. Bardzo podobały mi się życiowe cytaty bohaterek na początku każdego rozdziału – były naprawdę zabawne!

Książkę polecam wszystkim nastolatkom, jak i dorosłym czytelnikom. Teraz kiedy wieczory będą długie, zimne i depresyjne, każdemu z nas przyda się trochę pozytywnej energii i optymizmu. Ta książka jest idealna, by poprawić poprawić sobie humor!


Weronika, 18 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo HarperCollins Polska


poniedziałek, 18 września 2017

Behawiorysta - Remigiusz Mróz - recenzja

Jestem na świeżo po przeczytaniu kolejnej książki autorstwa Remigiusza Mroza. Do tej pory byłam zachwycona wszystkimi jego powieściami, po które sięgnęłam. Jak było tym razem?

Zamachowiec barykaduje się w przedszkolu grożąc, że pozbawi życia zarówno wychowawców, jak i dzieci. Policja jest w zasadzie bezradna. Mężczyzna niczego nie oczekuje w zamian za zakładników. Nikt tak naprawdę nie wie, czego oczekuje. Wiadomo natomiast, że z wnętrza przedszkola jest prowadzona transmisja na żywo, którą każdy może oglądać w sieci. Służby proszą o pomoc specjalistę do spraw komunikacji niewerbalnej, Gerarda Edlinga. Okazuje się, że trafia on na godnego siebie przeciwnika w tej dziedzinie...

Wiem, że wiele osób uważa "Behawiorystę" za najlepsze działo autora, ale mimo wszystko, dla mnie mistrzostwem była i nadal jest trylogia "Parabellum". Wracając jednak do tej powieści. Przyznaję, jest to dla mnie coś nowego. Nie spotkałam się wcześniej z takimi bohaterami. Także to, ile informacji można wyciągnąć poprzez znajomość mowy ciała, to coś, z czym do tej pory nie miałam styczności. Z jednej strony, jeżeli ktoś potrafi czytać z czyichś ruchów, jak z otwartej księgi, zasługuje na ogromny podziw, ale z drugiej nieco przeraża.

Dużym plusem tej powieści jest to, że zaskakuje nas na każdym kroku. I chociaż momentami nie miałam problemu, żeby ją odłożyć na chwilę, sama nie umiem wyjaśnić, dlaczego, to zdarzały się fragmenty, przy czytaniu których robiłam wielkie oczy, a napięcie rosło z każdym kolejnym wersem. Na pewno nie można zarzucić tej historii tego, że jest banalna. Co to, to nie. Wszystko składa się w genialną całość i trudno tak naprawdę przewidzieć, co się wydarzy. A samo zakończenie? Cóż, takiego obrotu sprawy w ogóle się nie spodziewałam. Ta powieść ma w sobie coś, co wnika dogłębnie w czytelnika i nie pozwala pozostać obojętnym. Można powiedzieć, że poniekąd wzbudza swego rodzaju strach, niczym najlepszy horror. Niewątpliwie przyczynia się do tego ukazana tutaj ludzka natura, a szczególnie jej mroczna strona.

Podsumowując, "Behawiorysta" to szokująca, wywołująca dreszczyk emocji historia, która nie daje o sobie zapomnieć. Zachęca do refleksji. Często szokuje i napawa strachem. Świetna lektura dla czytelników o mocnych nerwach i oczywiście, pozycja obowiązkowa dla fanów autora (o ile jeszcze nie zapoznali się z tym tytułem).


Merry
 
 
Książka wydana przez Wydawnictwo Filia

sobota, 16 września 2017

Droga do Nobla. Historia Marii Skłodowskie-Curie - Ewa Nowak - recenzja

Ewa Nowak to terapeutka i znana autorka kilkudziesięciu książek dla dzieci i młodzieży. Jest laureatką wielu literackich nagród.

Wydawnictwo Egmont w serii "Czytam sobie. Fakty" wydało jej nową książkę dla dzieci w wieku 7-10 lat "Droga do Nobla. Historia Marii Skłodowskie-Curie".

Młody czytelnik, który nabiera wprawy w samodzielnym czytaniu może poznać historię naszej noblistki. Ewa Nowak zarysowała też tło historyczne: zabory w Polsce, życie na obczyźnie. Maria Skłodowska-Curie choć bardzo uzdolniona nie miała lekkiego życia, a jej osiągnięcia naukowe budzą zachwyt i podziw do dziś.

Myślę, że jest to bardzo cenna pozycja. Dzieci poznają wiele faktów. Książkę wzbogacają ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Mamy też tu słownik z trudniejszymi wyrazami, ale i miejsce na swoje notatki i przemyślenia. Po lekturze na czytelników czekają naklejki-nagrody.




MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo 

czwartek, 14 września 2017

Wzgórze Niezapominajek - Anna Bichalska - recenzja

Ostatnio miałam okazję zapoznać się z bardzo przyjemną książką, jaką jest "Wzgórze Niezapominajek". Właśnie tego typu historie "chodziły" za mną od dłuższego czasu, dlatego tym bardziej nie mogłam jej sobie odmówić.

Lena planuje swój ślub, jednak okazuje się, że nic z tego. Kobieta postanawia wyjechać do rodzinnej miejscowości, aby odreagować zaistniałą sytuację. Na miejscu dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka Julia, która niedawno zmarła, zostawiła jej pewną zagadkę. Zaintrygowana Lena postanawia ją rozwiązać i poznać sekret.

To wyjątkowo ciekawa i wciągająca historia. Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniami sprzed lat i mroczną tajemnicą, jednak dla mnie najbardziej interesujący jest sposób, w jaki Julia postanowiła wyjawić prawdę. Treść zagadki wcale nie jest prosta, więc tym bardziej zachęca do czytania tej książki, żeby dowiedzieć się wraz z bohaterką, co takiego się stało. Dla mnie jest to ogromna zaleta tej historii.

Co do samych bohaterów wzbudzili moją sympatię, zdecydowanie. Lena, chociaż ma "pod górkę" nie rozkleja się specjalnie i do znudzenia nie użala nad sobą pomimo tego, co ją spotkało. Natomiast Julia przeszła jeszcze więcej. Jest mi jej bardzo szkoda. Zwłaszcza, że musiała wiele lat żyć z gryzącą ją od środka tajemnicą. Na uwagę zasługuje również babcia Leny, która pomimo wieku wydaje się być dość przebojowa.

Warto zastanowić się również nad pewnym problemem, o którym wspomina ta historia. Jest nim zamknięcie w sobie i nieśmiałość, która z różnych powodów wręcz obezwładnia niektóre osoby. Przerażające jest jednak najbardziej to, że ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, co ci nieśmiali przechodzą, kiedy muszą się, na przykład, wypowiedzieć. Często wywołuje to śmiech, co tym bardziej zamyka te osoby w sobie. Nie rozumiem, jak można zachowywać się w ten sposób, ponieważ to wcale nie jest zabawne, a na dłuższą metę stanowi spore ograniczenie w uczestniczeniu w życiu społecznym.

"Wzgórze Niezapominajek" to pełna tajemnic historia, która wciąga bez reszty. Oprócz obowiązkowego wątku miłosnego, którego nie mogę teraz zdradzić, porusza ważne życiowe tematy. Idealna książka dla miłośników obyczajówek i świetny sposób na spędzenie popołudnia z lekturą. Polecam.
 



Książka wydana przez Wydawnictwo HarperCollins

niedziela, 10 września 2017

Odporny - Michael Palmer - recenzja

Michael Palmer to nieżyjący już popularny autor amerykański. Z zawodu był lekarzem. Napisał kilkanaście thrillerów medycznych, które przetłumaczono na ponad 30 języków i wydano w ponad 40 krajach m.in.: „Krytyczną terapię", „Szczepionkę”, „Polityczne samobójstwo". „Odporny” to trzeci tom z cyklu „Lou Welcome” i równocześnie ostatnia powieść tego pisarza wydana pośmiertnie.

Grupa fanatyków Stu Bliźnich celowo zaraża ludzi odkrytym i zmodyfikowanym przez siebie mikrobem, zwanym przez prasę Mikrobem Sądnego Dnia. Niestety sytuacja wymyka się im spod kontroli. Coraz więcej ludzi choruje i umiera w męczarniach. Zamiast wywrzeć nacisk na amerykański rząd i dopiąć swoich celów, zagrażają pandemią, jakiej jeszcze świat nie widział. Doktor Lou Welcome nie spocznie, dopóki nie znajdzie sposobu, by uratować przyjaciela, który z jego winy trafił do szpitala, gdzie został zarażony...

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Jego twórczość przyrównuje się do Robina Cooka czy Tess Gerritsen dlatego z chęcią sięgnęłam po tę pozycję. Ciekawa intryga medyczna, szybka akcja to atuty tych powieści. Podobnie było i w przypadku „Odpornego". Książkę mogę polecić osobom lubiącym tego typu powieści. To na pewno ciekawy sposób na spędzenie coraz dłuższych wieczorów. Szkoda, że nie powstanie więcej powieści z lekarzem Lou Welcomem...



MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo



sobota, 9 września 2017

Mroczna Wieża. Tom 1. Roland - Stephan King - recenzja

Miałam okazję ostatnio przeczytać książkę pt. „Mroczna Wieża. Roland” Stephena Kinga. Jest to pierwsza książka z 8-tomowego cyklu.

Stephen King to sławny pisarz książek zwłaszcza o charakterze horroru. Jedną z najbardziej popularnych jest „Lśnienie". Lecz jak można stwierdzić po „Mrocznej Wieży” nie ogranicza się tylko do jednego stylu.

„Mroczna Wieża” to książka, która ma w sobie elementy westernu, fantastyki i horroru. Opowiada ona o pewnym człowieku, którego zwą Roland. Był on rewolwerowcem, który przemierzał miasteczka, wioski i pustynie za mężczyzną w czerni. Po drodze spotyka zastawione przez jego wroga pułapki i pewne komplikacje, które utrudniają dogonienie ściganego.

Książka ta jest bardzo wciągająca. Czytelnik czyta coraz więcej i więcej, aby dowiedzieć się jak ta historia się skończy. Niestety albo i „stety” ma jeszcze do przeczytania 7 innych tomów tej powieści. Poleciłabym tę książkę młodzieży, która uwielbia klimaty Kinga i kiedyś już czytała jego inne książki. Osobiście bardzo mi się podobała i kiedyś może jeszcze sięgnę po inne historie napisane przez tego pisarza.



Oliwia, lat 17


Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 6 września 2017

Ostatnia aria Mozarta - Matt Rees - recenzja

Przyznaję szczerze, że książka „Ostatnia aria Mozarta” była dla mnie pierwszą okazją do bliższego poznania dorobku twórczego Matta Rees'a, pisarza i dziennikarza pochodzącego z Walii. Biorąc ją do rąk, byłam wręcz przekonana, że mam do czynienia z debiutującym autorem, który postanowił spróbować sił z powieścią kryminalną. Jak się okazało, popełniłam błąd – Matt Rees jest autorem kilku książek, w tym bestsellerów, obejmujących zakresem tematycznym literaturę faktu i powieści kryminalne, tym razem jednak postawił na opowieść zdecydowanie odbiegającą charakterem od jego wcześniejszych dzieł.

Wybitny muzyk Wolfgang Amadeusz Mozart umiera. Jego siostra Nannerl, dawniej wierna przyjaciółka kompozytora i utalentowana pianistka, otrzymuje list od żony brata, przez który zaczyna wątpić w naturalną śmierć Wolfganga. Aby rozwiać wątpliwości decyduje się na podróż do Wiednia, gdzie stopniowo odkrywa intrygę stawiającą znanego jej muzyka i jego otoczenie w zupełnie innym świetle. Jednocześnie zaczynając rozumieć więź łączącą rodzeństwo Mozartów mimo wieloletniej rozłąki.

Powieść jest ściśle oparta na biografii Mozarta, którego życie mogłoby dostarczyć materiału do niejednej historii zachwycającej miłośników suspensu i intrygi. Również to odbija się na fabule książki – przez ilość materiału zawartego w stosunkowo krótkiej, liczącej nieco ponad trzysta stron powieści, niektóre wątki wydają się poruszone zbyt powierzchownie a liczne postacie niedopracowane. Jednak muszę przyznać, że nie przeszkadza to w odbiorze całości dzieła. Nie jest to typowa powieść kryminalna, jakiej moglibyśmy się spodziewać po opisie, stanowi za to prawdziwy hołd pamięci o wybitnym kompozytorze i pianiście, jakim był Wolfgang Amadeusz Mozart, natomiast ścisły związek historii z muzyką mistrza pomaga w pełniejszym zrozumieniu jego utworów.

Dzieło Matta Rees'a przypomina nieco spokojną, klasyczną melodię, delikatnie oddającą klimat osiemnastowiecznego Wiednia, życia ludzi kultury, rozwijającej się masonerii i nadchodzących zmian światopoglądowych. Sama budowa powieści nie jest przypadkowa – rozwijająca się fabuła przypomina układem sonatę a – moll, jeden z utworów Mozarta. Książka nie jest pozycją ani bladą, ani przesadnie skomplikowaną – jest po prostu idealną lekturą do popołudniowej herbaty dla miłośników jesiennego wyciszenia w rytmie pióra mistrza.

Szeptuszka, lat 17




Za książkę dziękujemy księgarni internetowej


sobota, 2 września 2017

Ugly Love - Collen Hoover - recenzja

Collen Hoover to autorka wielu książek, między innymi „Maybe Somebody”, „November 9”, „Hopeless”, „Losing Hope”. Pisze powieści dla kobiet i młodzieży. Podbija serca czytelników swoimi miłosnymi historiami. Nastolatki z niecierpliwością czekają na jej wzruszające i zaskakujące opowieści.

W książce poznajemy Tate, młodą studentkę, przyszłą pielęgniarkę, która pragnęła wydostać się z domu i wprowadza się do brata, który mieszka w wielkim mieście. Jego mieszkanie przyprawia ją o zawrót głowy. Przyjeżdżając do niego, w niezbyt komfortowych warunkach poznaje jego przyjaciela, Milesa. Przystojnego pilota, który mieszka drzwi obok brata Tate. Miles nie chce wiązać się z żadną kobietą, ponieważ nie pogodził się jeszcze z przeszłością, która odebrała mu radość i uśmiech. Za to Tate, to młoda kobieta, której bardzo się on spodobał i ma nadzieje na coś więcej. Kiedy zdarza się okazja do zbliżenia do pilota, wykorzystuje ją z myślą, że może uda jej się przełamać mur, który wybudował sobie wokół siebie mężczyzna. Kiedy proponuje układ polegający tylko na fizycznym kontakcie, naiwna i zauroczona kobieta zgadza się z nadzieją, że może przerodzi się to w coś więcej.

Czeka ich wiele ciężkich, ale też przyjemnych chwil. Czy kobieta da radę zatrzymać budzące się w niej uczucie i zatrzymać się na relacji czysto fizycznej? Czy zaczynając od seksu, można skończyć na wielkiej miłości? W tej książce ukazane jest jak, niezakończona przeszłość może rzutować na teraźniejszość i przyszłość. Czasami trzeba cofnąć się do przeszłości, która była bardzo bolesna, i nie będzie to przyjemne, ale pozwoli zamknąć to, co było i pozwoli otworzyć się na to, co jest teraz, pozwolić zburzyć mur...

Jest to książka, w której szybko kończą się kartki. Pozwala na rozpłynięcie i zatracenie się w historii przystojnego mężczyzny, który podświadomie pragnie tego, co Tate, ale nie chce się do tego przyznać, ponieważ uważa, że „wyczerpał już swój limit szczęścia” i teraz musi cierpieć. Po przeczytaniu nic już nie jest takie jak było. 



                                                                                              Ducky, lat 17




Książka wydana przez Wydawnictwo Otwarte