„Złorzecze" to debiutancki utwór literacki Małgorzaty Kasak, czyli pisarki, czytelniczki a także pasjonatki Borów Tucholskich. Autorka daję nam powieść w stylu kryminału regionalnego, w którym może zakochać się nie jedna osoba. Pisarka sprawnie łączy klasyczny motyw detyktywistyczny z bogatym tłem obyczajowym. Kryminał prezentuję akcję, która dzieje się w wspomnianych wcześniej Borach Tucholskich. Historia spina tajemnice z przeszłości wraz z współczesną zbrodnią.
Fabuła rozpoczyna się, gdy nad Borami przechodzi niszczycielska wichura. Po tym wydarzeniu zostaje odnalezione ciało byłego leśniczego Jana Śliwy. Z początku zdaje się, że to tylko zwykły i niefortunny wypadek, lecz sprawę bierze w swoje ręce nadkomisarz Paweł Jaworzyna, który łączy tę sytuację z niewyjaśnionymi wydarzeniami z poprzednich dekad. Prowadzone śledztwo odkrywa przeróżne sekrety mieszkańców prowincji, mimo że wiele z nich chciałoby aby te poszły w zapomnienie. „Złorzecze" ma wiele atutów, którym między innymi jest budowanie małomiasteczkowego i mrocznego klimatu. Na szczególną uwagę zasługują retrospekcję, które sięgają schyłku lat 70 i 80 ubiegłego wieku. Te przesunięcia w czasie tworzą unikalny retro klimat i dają czytelnikowi możliwość przeniesienia się w czasie. Jest to z pewnością świetna alternatywa dla osób, które żyły w tamtych czasach, jak i dla młodych osób interesujących się pięknem tamtych lat. Można też dzięki takiemu zabiegowi z ramą czasową zrozumieć, jak dawne błędy postaci doprowadziły do dramatu.
Warto zauważyć, że w historii natura gra kluczową rolę. Nawałnica jest tak naprawę katalizatorem akcji, co widać już na samym początku. Wiejskie tło i gęsty lat budują przerażające i duszne tło co idealnie podkreśla skrywane emocje i tajemnice mieszkańców.
Bohaterowie również są napisani w nietuzinkowy sposób. Dla śledczego zbrodnia jest osobistą próbą odkupienia win związanych z jego przeszłością. Ujawnia on w trakcie, że Śliwa został zamordowany i że cała sprawa jest połączona z pożarem sprzed dwudziestu lat. Jak się okazuje Jan nie jest postacią jednoznaczną. Tak jak głównie można zaobserwować w innych lekturach bohaterowie dzielą się na tych dobrych i złych, natomiast w tej książce sama ofiara nie jest bez skazy.
Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na lekkość tekstu i sposób w jaki lektura została napisana. Warto docenić to, że cała opowieść liczy 400 stron a mimo to nie dłuży się. Czcionka jest dość duża i czytelna a odpowiednie odstępy oraz dialogi sprawiają, że czyta się ją szybko bez męczenia wzroku.
Podsumowując „Złorzecze" to książka bardzo dobra dla miłośników kryminałów, które trzymają odbiorę w napięciu. Mnie osobiście urzekło, że akcja dzieje się w Borach Tucholskich a nie w wielkim mieście oraz fakt, że czytelnik przenosi się do realiów lat 70 i 80, które mnie jako osobiście pasjonatkę owych czasów miło zaskoczyło. Mogę więc przyznać, że to udany debiut autorstwa Małgorzaty Kasak.
A.S.
Książka wydana przez


Komentarze
Prześlij komentarz