DeEmki - Beata Skrzypczak - recenzja




Właśnie przeczytałam książkę „DeEmki” Beaty Skrzypczak. Autorka ma na swoim koncie kilka powieści m.in. „Hasi", „Studnia Heleny". Jest absolwentką translatoryki hiszpańskiej i miłośniczką literatury hiszpańskojęzycznej. Od kilku lat prowadzi markę „Opowiemci” promującą czytelnictwo, a także organizuje spotkania literackie podczas festiwalu Książkonalia w Katowicach.

Fabuła „DeEmek” przedstawiona jest z perspektywy czterech bohaterek: Maśki, Maliny, Muzy i Mili. Każda z nich ma odmienny charakter i inne zainteresowania, dzięki czemu powieść jest ciekawa, różnorodna i pełna humoru. Zbieg wydarzeń sprawia, że dziewczyny się zaprzyjaźniają i wspólnie rozpoczynają własne śledztwo.

Największym atutem książki są bohaterki. Łatwo uwierzyć w ich relacje, a wiele czytelniczek może odnaleźć w nich coś z siebie. Podobało mi się, że autorka pokazuje, że nie trzeba udawać kogoś innego, by znaleźć przyjaciół. Każda z dziewczyn pozostaje sobą, a wzajemna akceptacja okazuje się ważniejsza niż próba dopasowania się do innych.

Nie wszystko jednak mnie przekonało. Momentami bohaterki zachowują się dość dziecinnie, dlatego uważam, że „DeEmki” lepiej trafią do uczennic klas 6–8 szkoły podstawowej niż do licealistów. Podobne odczucia budzi kolorowa, trochę infantylna okładka. Może ona sprawić, że starsi czytelnicy, którzy szukają bardziej „dorosłych” historii, nie sięgną po tę książkę, bo niesłusznie ocenią ją z góry.

Mimo to „DeEmki” 
Beaty Skrzypczak to ciepła, pełna humoru opowieść o przyjaźni, akceptacji i odwadze, by być sobą. Jeśli szukacie lekkiej lektury na kilka letnich wieczorów albo macie młodsze rodzeństwo, które lubi książki z tajemnicą i sympatycznymi bohaterkami, warto dać tej powieści szansę.





J.J.







Książka wydana przez Wydawnictwo StoryLight

Komentarze