Autorka Hanna Szczukowska-Białys jest Bydgoszczanką, a ta książka nie jest jej pierwszym dziełem. Napisała 4 tomy serii kryminalnej z komisarzem Bondysem oraz thriller „Oćma”. Jest doświadczona w pisaniu książek, o czym świadczy nie tylko jej dorobek literacki, lecz także fakt, że jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu (2019) oraz odbyła 3 kursy - dwa kursy Maszyny do pisania z Robertem Małeckim (2019) i kurs z Maciejem Siembiedą w ramach Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda (2023).
Jej książka pokazuje losy bohaterów poprzez rozdziały napisane z ich punktów widzenia. W końcu te losy zaczynają się splatać, aż dochodzimy do finału powieści. Głównymi bohaterami (tymi, których rozdziały pojawiają się najczęściej) są trzy postacie: Dominika Nowik-Lipowska, Mateusz Pieniek oraz Jakub Królczak. Dominika i Jakub w pewien sposób podzielają ten sam los, ponieważ matka Dominiki i ojciec Kuby zmarli na nowotwór, a później okazuje się też, że znali się przed śmiercią. Z kolei Mateusz po rozwodzie wraca do domu rodziców w Pile i podczas pracy dorywczej zaczyna zauważać dziwne zachowanie swojego pracodawcy, ks. Wirtela. Działania tej trójki prowadzą do poznania się nawzajem, a powiązania, jakie między sobą odkrywają są zaskakujące. Pytanie, czy wszyscy mają czyste sumienie... Akcja utworu ma miejsce w Pile oraz okolicach, jest także wspomniana Bydgoszcz i Warszawa.
Książka bardzo mi się spodobała, choć były w niej drobiazgi, które trochę mnie irytowały. Przede wszystkim autorka często tworzyła zdania niejasne znaczeniowo, które — ze względu na swoją konstrukcję — mogły być interpretowane na różne sposoby. Oprócz tego denerwowało mnie coś, co nie jest błędem, tylko osobiście mi się nie spodobało i jest to ciągłe mówienie o bohaterach po imieniu i nazwisku. Zdaję sobie sprawę, że często takie kryminalne książki czy też podcasty właśnie tak opowiadają historię, jednak utrudniło mi to sympatyzowanie z bohaterami i o dziwo sprawiło, że trudno mi jest zapamiętać, jak się nazywają. Poza tym styl pisania mi się podobał. Pojawiały się bardzo ciekawe, dobrze napisane rozdziały przedstawione z punktu widzenia mniej ważnych postaci. Dawało to inne spojrzenie na wydarzenia, można było porównać informacje i lepiej zrozumieć daną sytuację.
Polecam „Przetok” każdemu zainteresowanemu kryminałami i thrillerami, jednak chciałam zauważyć, że lektura może okazać się trudna, jeśli ma się jakieś doświadczenia ze stratą bliskich i śmiercią, ponieważ bardzo dużo jest o niej mówione, a także o chorobie, wierze i eutanazji. Eutanazja jest nielegalna w Polsce, jednak ta książka pokazuje ten zabieg w innym świetle. Argumenty przedstawione w książce skłaniają do refleksji i mogą zmienić nasze zdanie w tej sprawie.
Jeszcze raz: świetna książka, oceniam ją na 8.5/10
Jej książka pokazuje losy bohaterów poprzez rozdziały napisane z ich punktów widzenia. W końcu te losy zaczynają się splatać, aż dochodzimy do finału powieści. Głównymi bohaterami (tymi, których rozdziały pojawiają się najczęściej) są trzy postacie: Dominika Nowik-Lipowska, Mateusz Pieniek oraz Jakub Królczak. Dominika i Jakub w pewien sposób podzielają ten sam los, ponieważ matka Dominiki i ojciec Kuby zmarli na nowotwór, a później okazuje się też, że znali się przed śmiercią. Z kolei Mateusz po rozwodzie wraca do domu rodziców w Pile i podczas pracy dorywczej zaczyna zauważać dziwne zachowanie swojego pracodawcy, ks. Wirtela. Działania tej trójki prowadzą do poznania się nawzajem, a powiązania, jakie między sobą odkrywają są zaskakujące. Pytanie, czy wszyscy mają czyste sumienie... Akcja utworu ma miejsce w Pile oraz okolicach, jest także wspomniana Bydgoszcz i Warszawa.
Książka bardzo mi się spodobała, choć były w niej drobiazgi, które trochę mnie irytowały. Przede wszystkim autorka często tworzyła zdania niejasne znaczeniowo, które — ze względu na swoją konstrukcję — mogły być interpretowane na różne sposoby. Oprócz tego denerwowało mnie coś, co nie jest błędem, tylko osobiście mi się nie spodobało i jest to ciągłe mówienie o bohaterach po imieniu i nazwisku. Zdaję sobie sprawę, że często takie kryminalne książki czy też podcasty właśnie tak opowiadają historię, jednak utrudniło mi to sympatyzowanie z bohaterami i o dziwo sprawiło, że trudno mi jest zapamiętać, jak się nazywają. Poza tym styl pisania mi się podobał. Pojawiały się bardzo ciekawe, dobrze napisane rozdziały przedstawione z punktu widzenia mniej ważnych postaci. Dawało to inne spojrzenie na wydarzenia, można było porównać informacje i lepiej zrozumieć daną sytuację.
Polecam „Przetok” każdemu zainteresowanemu kryminałami i thrillerami, jednak chciałam zauważyć, że lektura może okazać się trudna, jeśli ma się jakieś doświadczenia ze stratą bliskich i śmiercią, ponieważ bardzo dużo jest o niej mówione, a także o chorobie, wierze i eutanazji. Eutanazja jest nielegalna w Polsce, jednak ta książka pokazuje ten zabieg w innym świetle. Argumenty przedstawione w książce skłaniają do refleksji i mogą zmienić nasze zdanie w tej sprawie.
Jeszcze raz: świetna książka, oceniam ją na 8.5/10
H.D.
Książka wydana przez


Komentarze
Prześlij komentarz