Czarownica z Bostonu - Chris Bohjalian - recenzja




Chris Bohjalian„Czarownica z Bostonu” to powieść ciekawa lecz dla mnie jest w niej zdecydowanie za mało akcji. 

Powieść Chrisa Bohjaliana przybliża historię XVII- wiecznych początków purytańskiego osadnictwa w Bostonie i polowań na czarownice.

Główna bohaterka, Mary Deerfield jest młodą, inteligentną i piękną kobietą z temperamentem. Jednak indywidualizm Mary przeszkadza jej dużo starszemu mężowi – Thomasowi. Chcąc ją dyscyplinować w imię Boga i zasadami narzuconymi przez kościół, Thomas obraża Mary, zastrasza i bije. Gdy w złości wbija jej widelec w dłoń kobieta obawiając się o swoje życie występuje o rozwód. Jest to jednak XVII wiek, a rozwody dopiero zaczynają funkcjonować. Ponadto czym są słowa kobiety przeciwko zdaniu mężczyzny. Zwłaszcza, że ta podczas rozprawy zostaje oskarżona o uprawianie czarów. Mary musi nie tylko uwolnić się od tyrana z którym mieszka, ale również dowiedzieć się kto i dlaczego próbuje ją wmieszać w kontakty z diabłem. Jeśli jej się to nie uda trafi na stryczek jak czarownice z Salem… 

Autor idealnie oddaje realia ówczesnego świata, panujące wówczas zasady, wierzenia i nastroje jakie panowały w społeczeństwie. Dzięki temu jesteśmy w stanie zżyć się z główną bohaterką, co jest ogromnym plusem tej powieści. Jednak akcja rozgrywa się powoli, dla mnie osobiście – zbyt powoli. Niemniej końcówka zdecydowanie zaskakuje. 

Książka warta przeczytania. 







M.B.







Książka wydana przez



Komentarze