Rogi - Joe Hill - recenzja




Z twórczością Joe Hilla zetknęłam się jakiś czas temu i pamiętam swoja pierwszą reakcję „O, pisze w klimatach Stephena Kinga”, a później dowiedziałam się, że jest synem Mistrza Horroru. Z całą pewnością mogę polecić osobom lubiącym horrory i straszne historie tego autora: „Pudełko w kształcie serca”, „Strażaka” czy „NOS4A2”, czy z „Rogami” będzie podobnie?

Ig Perrish pewnego ranka budzi się z kacem i rogami rosnącymi na głowie, jak się okazuje także zdolnością czytania w myślach innych ludzi i odkrywania ich najmroczniejszych sekretów i pragnień. Te umiejętności postanawia wykorzystać do okrycia mordercy swojej dziewczyny. Tragedia sprzed roku, w której został głównym podejrzanym, rzutuje na jego życie i jego najbliższych. Co tak naprawdę wydarzyło się i kto jest sprawcą zabójstwa Merrin Williams?

Powieść ma świetny początek, ciekawą i straszną fabułę. Przytłaczały mnie zwłaszcza myśli i prawdziwe uczucia rodziny Iggiego. Czytają się ją szybko, bo człowiek po prostu musi poznać zakończenie. W środku akcja trochę siada, a później już łatwo domyślić się, o co chodzi. Jak dla mnie, to filozoficznych wywodów jest za dużo i kompletnie do mnie nie przemawiają. I choć nie żałuję czasu spędzonego nad lekturą, nie będę jej polecać. Joe Hill ma lepsze książki na swoim koncie.




M.J.





Książka wydana przez




Komentarze