Someone to stay - Laura Kneidl - recenzja




Zaciekawiona anglojęzycznym tytułem Someone to stay" z wielką chęcią sięgnęłam po książkę niemieckiej pisarki młodego pokolenia Laury Kneidl. Po przeczytaniu kilkunastu pierwszych stron byłam pewna, że będzie to kolejny romans, pełna wzlotów i upadków historia miłości dwojga ludzi, którzy muszą pokonać wiele, często wyolbrzymionych przeszkód, by na samym końcu ich uczucie mogło zatriumfować.

Główna bohaterka, Aliza, studiuje prawo, bo w przyszłości chciałaby pomagać przybywającym do Stanów Zjednoczonych imigrantom. Sama pochodzi z rodziny, która osiedliła się w Ameryce po przyjeździe z Pakistanu. Z pozoru zwykła dziewczyna ma jednak wiele innych zajęć - prowadzi bloga poświęconego rodzimej kuchni, jest aktywna w mediach społecznościowych, ubiega się o staż w renomowanej kancelarii, a przede wszystkim pisze książkę kucharską. Jej kalendarz wypełniony jest po brzegi, brakuje jej czasu na wszystko, co staje się przyczyną ogromnego stresu, w jakim żyje bohaterka. Pewnego dnia Aliza spotyka jednak Luciena - twardo stąpającego po ziemi studenta ekonomii, który sam na brak zajęć nie narzeka. Chłopak nie tylko pilnie się uczy. Wolny czas pochłania mu opieka nad nastoletnią, krnąbrną siostrą. Zakres obowiązków przytłacza bohatera, na realizację własnych pasji często nie starcza mu czasu, co więcej, rezygnuje z nich wybierając studia biznesowe, bo pragnie zapewnić rodzinie byt. Lucien wie, jaka odpowiedzialność na nim ciąży i dlatego, nawet za cenę własnego szczęścia, stara się zastąpić siostrze tragicznie zmarłych rodziców i stworzyć normalny dom.

Wydaje się zatem, że tych dwoje nie będzie miało czasu na miłość. Jednak, wbrew wszystkiemu, między bohaterami zaczyna iskrzyć. Początkowo krótkie niewinne spotkania w kawiarni zamieniają się w coś więcej. I tu zaskoczenie - opis rodzącego się między młodymi uczucia jest zajmującym, ale nie jedynym wątkiem poruszanym przez autorkę. Laura Kneidl w ciekawy sposób przemyca bowiem do lektury kilka ważnych aspektów, z którymi wielu, zwłaszcza młodych ludzi, musi się mierzyć każdego dnia. Oprócz wspomnianej kwestii życia na emigracji i wiążących się z tym różnic kulturowych czy językowych, z jakimi boryka się wielu ludzi po przybyciu do obcego kraju, poruszony zostaje także inny problem. Chodzi o pęd, w jakim przyszło nam żyć, o ciągłą gonitwę za rozgłosem, sukcesem, akceptacją otoczenia. Wszyscy chcą być we wszystkim najlepsi, chcą robić karierę, mieć grono oddanych przyjaciół, wspaniałą kochającą rodzinę, ale tak naprawdę niewielu udaje się to wszystko osiągnąć jednocześnie. Czytając książkę, można sobie uświadomić, że człowiek, będąc ciągle w biegu, zapomina o tym, kto i co tak naprawdę jest ważne. Bierzemy na swoje barki zbyt wiele i dlatego nie mamy czasu na zwyczajne spotkania z bliskimi nam osobami, na cieszenie się drobnymi choćby sukcesami. Wielu z nas nie wyobraża sobie dnia bez telefonu, ciągle sprawdzając ilu ma followersów, ile wyświetleń czy polubień w internecie. Podświadomie uzależniamy swoje dobre samopoczucie od tego, co powiedzą o nas inni, często anonimowi, obcy nam ludzie. Mierzymy się z hejtem, stajemy się marionetkami w rękach ludzi, którzy winę za swoje niepowodzenia przerzucają na innych, ludzi, którym jest lepiej, kiedy innym jest gorzej.

Historia Alizy i Luciena nie wciągnęła mnie od pierwszych stron książki. Dałam jej jednak szansę i nie żałuję. Poznanie całości utworu pozwoliło mi spojrzeć na niego w zupełnie inny sposób. Z lekkiej opowieści o miłości dwojga młodych ludzi autorka w subtelny sposób przeszła do jej głębszego przesłania. Dlatego uważam, że jest to ciekawa lektura i gorąco zachęcam do jej przeczytania.






AHL



Książka wydana przez



Komentarze