Uciekinier - Stephen King - recenzja

Może to i dziwne, ale nie mam jakiegoś specjalnego parcia na książki Stephena Kinga. Owszem, jest kilka tytułów, z którymi chciałabym się zapoznać, ale nie nazwałabym się fanką tego autora. Dzisiaj przyszedł czas na "Uciekiniera". Książkę, którą poleciła mi koleżanka.

Jest rok 2025. Największą atrakcją ludzkości są gry, w których zdrowie lub życie tracą osoby, pragnące za wszelką cenę zdobyć pieniądze. Najbardziej emocjonującą grą jest "Uciekinier". Polega ona na jak najdłuższym pozostaniu przy życiu, gdy każdy człowiek donosi na uczestnika i wyjawia jego obecne położenie. Jeżeli zawodnik ujdzie z życiem po trzydziestu dniach, wygrywa miliard dolarów. Właśnie w tej "zabawie" chce wziąć udział Ben Richards - główny bohater.

Wizja takiego świata za raptem dziesięć lat mnie przeraża... Ludzie już teraz są zdolni do popełniania okropnych zbrodni dla pieniędzy lub innych własnych korzyści. W tej książce najbardziej zbulwersowało mnie to, że człowiek jest do tego stopnia zdemoralizowany, że robi sobie świetne show, w którym pozbawia życia drugą osobę. Nikogo nie dziwi to, że jedna osoba ucieka przed innymi, bo każdy może być przyczyną jej śmierci. Mało tego, ludzie zgłaszają się jako uczestnicy dobrowolnie. Chociaż z drugiej strony ta dobrowolność nie jest stuprocentowa. W końcu bogaci ludzie, których stać na leczenie, wyżywienie czy też mieszkanie, są jedynie widzami tej nieludzkiej produkcji.

Ponadto wszechobecna jest propaganda. Ludziom pokazuje się w odbiornikach mordercze gry, ale nikt nie wspomina o tym, że zanieczyszczenie powietrza jest tak wysokie, że większość zgonów jest spowodowana chorobami płuc. Takie skażenie jest niebezpieczne zwłaszcza dla biedniejszych, ponieważ bogaci ludzie są w stanie zapewnić sobie specjalne filtry powietrza. Idealnie sprawdza się tutaj powiedzenie: "biednemu zawsze wiatr w oczy". Problem, jaki jest poruszany w tej powieści, powinien być ostrzeżeniem dla każdego.

Pisząc o książce, jako książce muszę przyznać, że nadal nie jestem wielką fanką Stephena Kinga. Póki co najbardziej podobała mi się "Carrie". "Uciekinier" jest bardzo dobrą powieścią. Chociaż czyta się ją dobrze i bardzo szybko, nie wiem, co mi tak do końca w niej nie pasuje. Ostatnie fragmenty pod koniec były dla mnie prawie nie do zniesienia. Kto czytał, ten wie, o których mowa. Dla mnie coś okropnego. Zdecydowanie dla osób o silnych nerwach i...mocnych żołądkach...

Niemniej jednak polecam fanom Stephena Kinga, a także czytelnikom, którzy cenią w książkach szybką akcję i zaskakujące zakończenie.
 
Merry
Książka wydana przez Wydawnictwo Albatros

Komentarze