To, co zasiane - Justyna Janik Videira - recenzja




„To, co zasiane” Justyny Janik Videiro to mocna i trudna historia, która nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Autorka podejmuje temat uprowadzania, przetrzymywania i mordowania nastolatek. Nie jest to łatwa lektura, zwłaszcza że historia nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia, które pozwoliłoby odetchnąć i zamknąć tę opowieść bez większych emocji.

Właśnie brak prostego ukojenia sprawia, że książka zostaje w pamięci. Pokazuje, że nie każdą krzywdę można naprawić, a konsekwencji ludzkich decyzji nie zawsze da się cofnąć.

Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest refleksja nad przeszłością. Dawne doświadczenia, traumy i decyzje potrafią wpływać na człowieka przez wiele lat, kształtując jego zachowania, relacje i wybory.

Jest tu jednak coś jeszcze. Odpowiedzialność nie zawsze wiąże się wyłącznie z tym, co zrobiliśmy. Czasami równie ważne okazuje się to, czego nie zrobiliśmy. Brak reakcji, obojętność, milczenie czy odwrócenie wzroku również mogą mieć swoje konsekwencje. Można nie wyrządzić krzywdy własnymi rękami, a mimo to stać się częścią historii, w której ktoś potrzebował pomocy, lecz jej nie otrzymał.

Tytułowe „zasiane” nabiera tutaj szczególnego znaczenia. Każda decyzja, słowo, ale również każde zaniechanie może być początkiem czegoś, czego skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To, co zostawiamy za sobą, nie zawsze znika. Czasem wraca po latach.

„To, co zasiane” nie jest książką na lekkie popołudnie. Porusza trudne tematy i zostawia czytelnika z pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi. Po zakończeniu historii zostaje refleksja nad tym, jak wiele może zmienić jedna decyzja, jedno słowo albo zwykła ludzka reakcja.

Mocna, bolesna i dająca do myślenia książka. Taka, która przypomina, że zarówno nasze czyny, jak i milczenie mogą mieć konsekwencje.

 

 

 

J.J.

 

 

 

 

 

Książka wydana przez Wydawnictwo


 

Komentarze