Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

sobota, 7 października 2017

Z każdym oddechem - Maya Banks - recenzja

Miałam już okazję nieco poznać styl autorki. Podczytywałam trochę trylogii "Bez tchu", ale prawdę powiedziawszy, nigdy jej tak od przysłowiowej "dechy do dechy" nie przeczytałam, dlatego z chęcią sięgnęłam po "Z każdym oddechem".

Eliza jako nastolatka była bezgranicznie zakochana w Thomasie. Niestety, idealna miłość stała się największym koszmarem jej życia. Mężczyzna okazał się zwyrodnialcem i seryjnym mordercą. Dziewczyna przyczyniła się do tego, aby ten człowiek całą resztę swojego życia spędził w więzieniu. Starannie ukryła własną tożsamość i postanowiła rozpocząć nowe życie. Po dziesięciu latach przeszłość powraca. Thomas dziwnym sposobem zostaje oczyszczony z zarzutów i niewątpliwie planuje zemstę na Elizie. Kobieta chce sama wymierzyć sprawiedliwość, ale nie wie, że na jej drodze stanie wyjątkowo arogancki i nieziemsko przystojny Wade Sterling...

Dawno nie spotkałam się z książką, która na początku raczej mnie do siebie zniechęciła, żeby po połowie wciągnąć mnie bez reszty. Do tych stu sześćdziesięciu stron bardzo mi się dłużyło. Główna bohaterka lekko mnie irytowała i nie przypuszczałam, żeby nagle miało się to zmienić. Zależy kto, co lubi, ale ja nie przepadam za takimi przemyśleniami, jak na przykład:
Jego słowa wypaliły zwęgloną ścieżkę w jej umyśle, prosto do spustoszonej i już sczerniałej duszy.

Tak samo opis pierwszego zbliżenia pomiędzy Elizą a Wadem... Wyjątkowo nie przypadło mi to do gustu. Naprawdę nie kupuję tego typu tekstów. Wolę coś konkretnego, niż rozwodzenie się i idealizowanie drugiego bohatera w takim momencie. W innych książkach również sypią się komplementy garściami, ale tutaj było to dla mnie tak przesłodzone, że wcale nie miałam frajdy z czytania.

Na szczęście druga połowa książki nadrobiła. Jest tutaj więcej akcji, mniej dłużyzny. Dowiadujemy się więcej o relacji Elizy i Thomasa. Poznajemy naprawdę mroczny charakter tego człowieka. Jego zachowanie bez dwóch zdań napawa strachem. Teraz mamy do czynienia z thrillerem i to już o wiele bardziej przypadło mi do gustu. Nie powiem, mogło być jeszcze lepiej, ale w porównaniu z początkiem powieści, druga część tej książki jest bardzo dobra.

Oczywiście, nie należy zapominać o wątku miłosnym, który jest tutaj również obecny i chyba każdy czytelnik byłby w stanie się go domyślić. Uważam jednak, że zamiast skupiać się na relacji pomiędzy Elizą a Wadem, warto przyjrzeć się temu, co łączyło ją z Thomasem. To przerażające, że chodzą po tym świecie osoby tak wynaturzone i zdolne do okrucieństwa. Chora obsesja tej postaci doprowadziła do śmierci wielu niewinnych kobiet, ale najgorsze jest to, że Thomas miał niesłychane zdolności. Potrafił czytać w myślach i manipulować ludźmi do tego stopnia, że stawali się jego umysłowymi niewolnikami. To samo zastosował w przypadku Elizy. Przeraża mnie fakt, że jeden człowiek jest w stanie wyczuć podatność drugiego i sterować nim tylko i wyłączenie dla własnych korzyści. Myślę, że warto się nad tym zastanowić, bo chociaż tutaj jest to fikcją literacką, to w rzeczywistości również możemy spotkać się z tego typu ludźmi.

"Z każdym oddechem"
to z pewnością książka dla wielbicieli historii miłosnych z thrillerem w tle. Plusem tej powieści jest ukazanie owej miłości także z tej niebezpiecznej strony. Jako obsesji, a także, dla kontrastu, kwintesencji naiwności. Moim zdaniem przypadnie do gustu również tym, którzy szukają nie za wiele wymagającej od czytelnika lektury. Jeżeli macie ochotę na coś dobrego do przeczytania na weekend czy inny wolny wieczór, to z pewnością ta książka się do tego nada.





Książka wydana przez  Wydawnictwo HarperCollins

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz