Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

sobota, 26 sierpnia 2017

Habit zamiast szminki czyli zakonnice zabierają głos - Ewelina Tondys - recenzja

Na jednym z portali społecznościowych moją uwagę przykuła okładka pewnej książki. Kiedy przeczytałam opis, wiedziałam od razu – to jest książka dla mnie. Jakiś czas temu, zapoznałam się z publikacją, hmm totalnie odmienną od tej. Tym bardziej z wielką niecierpliwością czekałam na kuriera z moim zamówieniem. Aż w końcu doczekałam się!

„Habit zamiast szminki czyli zakonnice zabierają głos”
, bo o tę książkę chodzi - to czternaście wywiadów przeprowadzonych przez autorkę, z zakonnicami kościoła katolickiego.

Ewelina Tondys to doktor nauk politycznych, germanista, redaktor, znawca niemieckiego rynku wydawniczego. Jak sama mówi, inspiracją do napisania książki były słowa „polskie zakonnice, nigdy nie zgodzą się na rozmowę o swoim życiu”. Postanowiła to sprawdzić. Po wielu trudach i staraniach znalazła czternaście sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń, które z chęcią opowiedziały o swoim codziennym życiu. Spodziewalibyśmy się, że książkę wyda jakieś kościelne wydawnictwo. Nic bardziej mylnego. Książka ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Dolnośląskiego, które jest wydawnictwem niekonfesyjnym.

Bohaterkami książki są zakonnice, w różnym wieku, posługujące w różnych zgromadzenia, z różnymi życiowymi historiami, z różnym doświadczeniem. Na co dzień wykonują swoją pracę w różnych miejscach. W szpitalach jako lekarki (ginekolog, psychiatra, psycholog), w sekretariatach, w szkole. Pracują też na misjach, piszą blogi, wykładają na uniwersytetach. Są też takie, które nigdy nie wychodzą poza klasztorne mury…

Wywiady są dość obszerne, a poruszane w nich kwestie są bardzo ciekawe. Poznajemy historie powołań bohaterek, reakcje ich rodziców, drogę wstąpienia do zakonu, „pierwsze kroki” we wspólnocie. Poznajemy obecne życie sióstr, ich radości oraz ich problemy. Z każdego wywiadu płynie dla czytelnika piękna nauka: Bóg wie jak nas poprowadzić byśmy byli szczęśliwi. Wystarczy Mu zaufać. Poruszona zostaje również kwestia kryzysów wiary, zwątpienia. Na to również w książce znajdujemy odpowiedź. Jedna z sióstr mówi „… Zdrowy, normalnie funkcjonujący organizm łapie wirusy i infekcje. Podobnie jest z życiem wiary. Jeśli masz zdrową wiarę, która naprawdę żyje, będziesz miał kryzysy. Jeśli nie masz kryzysów, to znaczy, że nie masz wiary….”

Autorka porusza z zakonnicami również trudne, „przyziemne” kwestie. Rozważny zostaje tutaj problem in vitro, antykoncepcji, naprotechnologii, okien życia, ale też wojny i uchodźców.

Każdy wywiad jest inny i niepowtarzalny. Z reguły, nie piszę po książkach. Sporadycznie podkreślę jakiś cytat… Ale naprawdę, bardzo sporadycznie. Podczas tej lektury, nie wypuszczałam ołówka z ręki. W każdym wywiadzie mam podkreślonych parę chwytających za serce cytatów, cytatów do których będę wracała w chwili zwątpienia i słabości.

Dodatkowo, podczas tej lektury naprawdę kilka jak nie kilkanaście razy uśmiechałam się sama do siebie. Te siostry mają naprawdę świetne poczucie humoru i często same śmieją się z przytaczanych przez siebie historii z przeszłości.

Naprawdę podziwiam te kobiety. Są mega silnymi „babkami”. Jestem zachwycona!

Pani Ewelina Tondys wykonała naprawdę kawał świetnej roboty! Myślę, że polskiemu społeczeństwu przyda się taka publikacja, bo my - Polacy, mamy hmm... trochę spaczony obraz sióstr i zakonu. Czy słusznie? Przeczytacie tę książkę i przekonajcie się sami! Polecam ją wszystkim ludziom wierzącym jak i ateistom. Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie.

Na pochwałę zasługuję tutaj również okładka. Niby nic szczególnego i niby nie ocenia się książki po okładce… Ale ona mnie naprawdę urzekła!


Weronika, 18 lat



Książka wydana przez Wydawnictwo Dolnośląskie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz