Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

środa, 9 września 2015

Zwykły człowiek - Graeme Cameron - recenzja

Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ bardzo zaintrygował mnie jej opis na tylnej okładce. Z pewnością większość czytelników zainteresowałoby się tym, że kryminalna historia jest przedstawiona z perspektywy mordercy. Dobry thriller to ten typ książki, z którym lubię od czasu do czasu (a nawet częściej) spędzić czas. Czy "Zwykły człowiek" okazał się strzałem w dziesiątkę i powieścią, od której nie mogłam się oderwać?

Codziennie mijamy mnóstwo ludzi. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, kim mogą oni być? Jakie jest prawdopodobieństwo, że osoba spotkana przed chwilą na ulicy nie okaże się zwyrodniałym mordercą? Takim "zwykłym człowiekiem" jest główny bohater tej powieści. Niby przeciętny mężczyzna, a jednak nikt nie domyśla się, co rodzi się w jego głowie. Chyba nikt nie byłby w stanie podejrzewać, jak mroczne i przerażające myśli ma ten człowiek. W zasadzie jego podwójne życie nie uległoby jakimkolwiek zmianom, gdyby nie jedna z ofiar i spotkana przypadkiem kobieta, która nie będzie w nim widziała przeciętnego mężczyzny...

Kiedy przeczytałam opis tej książki, pomyślałam, że może być to naprawdę wspaniały thriller. Do tego jeszcze rekomendacja Lee Childa:
Hipnotyzuje i mrozi krew w żyłach. Tego nie da się zapomnieć
Liczyłam na fantastyczny dreszcz emocji. Lekturę, od której nie można się oderwać. Niestety, jak zaczęłam czytać, tak się oderwałam. Moja ekscytacja została szybko ostudzona. Po dwudziestu stronach byłam zmęczona i nie miałam ochoty wracać do czytania. W zasadzie dopiero po kilku dniach sięgnęłam po nią ponownie i od tej pory, ku miłemu zaskoczeniu, było lepiej. Akcja stawała się coraz ciekawsza. Wciągnęłam się w fabułę, ale muszę przyznać, że nie jestem specjalnie oczarowana. Plusem jest na pewno nietuzinkowe zakończenie. Takiego na pewno się nie spodziewałam, aczkolwiek i to nie chwyciło mnie za czytelnicze serce. Nie można powiedzieć, że autor może nas zanudzić na śmierć. Co to, to nie. Trzeba przyznać, że pomysł z przedstawieniem historii oczami mordercy był strzałem w dziesiątkę. Plusem jest też to, co zaczynało dziać się pod koniec książki. To zdecydowanie ożywiło moje emocje w stosunku do niej. I chociaż mnie nie powaliła na łopatki, właśnie za narrację i półmetek lektury mogę ją polecić fanom thrillerów i kryminałów.

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Nie powiedziałabym, że jest ona zła, ale też dużo mi w niej brakowało. Nie zżyłam się z bohaterami. Żadna z postaci raczej nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Kilkakrotnie męczyłam się przy opisach, których szczerze nie cierpię. Książka wygrywa jednak dla mnie narracją i zakończeniem, aczkolwiek patrząc na całokształt, to chyba nie jest do końca to, co w tego typu powieściach cenię.


Merry


Książka wydana przez


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz