Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

poniedziałek, 14 września 2015

Wyspa potępionych. Następcy - Melissa de la Cruz - recenzja

Na tę książkę, jak na wiele innych, które miałam okazję przeczytać, trafiłam przypadkiem. Leżała sobie spokojnie na biurku w bibliotece, więc ją przygarnęłam, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, na co się piszę. W zasadzie przewertowałam strony na szybko i wzięłam. Teraz uważam, że była to całkiem nieźle podjęta decyzja.

Któż z nas nie pamięta słynnych bajek Walta Disneya? Jeżeli chociaż trochę tęsknicie za dzieciństwem, to to jest książka dla was. Będziecie mieć okazję przypomnieć sobie stare dobre czasy. Chociaż tutaj spotykamy się w większym stopniu z tymi negatywnymi bohaterami takimi jak: Cruella de Mon, Diabolina, Jafar i tak dalej, którzy za swoje złe uczynki zostali skazani na życie na Wyspie Potępionych. Najciekawsze jest to, że owe postacie doczekały się swojego potomstwa. Właśnie ich dzieci odgrywają tutaj kluczową rolę. Czy młodsze pokolenie będzie chciało naprawić błędy rodziców i zmienić swoje życie na lepsze?

Dawno nie czytałam takiej książki. Miło było przypomnieć sobie ulubione bajki z dzieciństwa. Moim faworytem była, jest i zawsze będzie "Śpiąca królewna", chociaż inne również bardzo lubię. W książce tej mamy poniekąd ciąg dalszy znanych przez nas historii, ale złączonych w jedną. Zło zostało zamknięte na Wyspie Potępionych, a dobro rozkwita w baśniowym Auradonie. Na wyspie życie funkcjonuje po swojemu. Jest pewna hierarchia, każdy wypełnia jakieś zadania. Funkcjonuje nawet szkoła dla małych łotrów, chociaż przedmiot, których się w niej naucza, zdecydowanie odbiegają od standardu.

Taki rodzaj książek może nie należy do moich ulubionych, ale była to miła odmiana po przeczytaniu różnych innych. Nie zanudziłam się przy niej. Do końca dobrnęłam dosyć szybko. Fabuła jest bardzo ciekawa. Przyjemnie spędziłam czas z tą lekturą, aczkolwiek uważam, że nadaje się ona bardziej dla młodszych czytelników.

Muszę na koniec dodać, że bardzo spodobał mi się jeden fragment dotyczący czytania książek:

"Pewnego razu ojciec odkrył, że spędzili cały dzień schowani w bibliotece, zamiast iść na królewski bankiet, za co straszliwie ich zbeształ. Nie rozumiał, jak mogli opuścić wystawne przyjęcie "dla jakichś bajeczek". Matka z pasją stanęła w ich obronie.
- Ależ to wcale nie są jakieś tam bajeczki!- powiedziała.- To całe królestwa. Światy. Perspektywy i opinie, których ty nie możesz zaoferować. Mówią o życiach, których ty nie przeżyłeś. Są cenniejsze niż złoto i ważniejsze niż jakiś oficjalny obiad. Wydaje mi się, że jako król powinieneś to wiedzieć!"


Merry
Książka wydana
http://www.egmont.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz