Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 11 września 2015

Windows on the World - Frederic Beigbeder - recenzja

"Jeżeli Bóg istnieje, to zastanawiam się, co robił w tamtym dniu..."

Zapewne nie jedna osoba, która była w jakikolwiek sposób świadkiem wydarzeń z 11.09.2001 r., zastanawiała się nad tym. Do teraz wydarzenia z tamtego dnia są dla mnie niepojęte. Byłam wówczas dzieckiem i z pewnością nie miałam świadomości, co tak naprawdę się wydarzyło. Teraz, gdy już jestem osobą dorosłą, za każdym razem, gdy pojawia się temat zamachu na World Trade Center, jestem przerażona i długo myślę o tym, co miało miejsce.

"Windows on the World"
to książka, dzięki której możemy poznać wrażenia osób, które tego feralnego dnia utknęły w jednej z najbardziej prestiżowych restauracji na świecie - Windows on the World. Są to oczywiście wyobrażenia autora, bo jak wszyscy dobrze wiemy, nikt z przebywających wówczas w tym miejscu ludzi nie przeżył...

Książka jest bardzo kontrowersyjna. To z pewnością. Temat bardzo ciężki. Ciągle wzbudzający emocje. Wiele osób może być zatem zbulwersowanych kilkoma fragmentami tej powieści. Szczególnie wstrząsającym momentem jest brutalny seks dwójki pracowników, którzy oddają się takiej "rozrywce" w obliczu śmierci, wśród martwych ludzi... Mnie osobiście również zaszokowała taka scena, ale kto z nas może wiedzieć, co czuli w tym momencie ci uwięzieni ludzie? Ciężko przewidzieć, co może zrodzić się w głowie, gdy jest się świadomym wyjątkowo szybko zbliżającej się śmierci i to śmierci tak okrutnej...

Niezależnie od tego, kto tak naprawdę powinien ponieść odpowiedzialność za tamte wydarzenia (jak wiadomo istnienie wiele teorii spiskowych na ten temat), uczynili to ludzie. Człowiek zrobił tak wielką krzywdę (to nawet za mało powiedziane) drugiemu człowiekowi. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Zginęło tyle niewinnych osób. Osób, które miały marzenia, plany, rodziny... Zginęły dzieci, które miały przed sobą jeszcze wiele lat życia. W imię czego? Nigdy tego chyba nie zrozumiem...

Autor przedstawia w powieści również po części swoje życie i dostrzega pewne prawidłowości rządzące współczesnym światem. To, że Ameryka jest wielkim powodem do zazdrości. Jest źródłem najnowszych trendów, doskonałości. To prawda. Ja natomiast jestem zdania, że nie wszystko, co pochodzi zza oceanu, jest najlepsze. Często jest wręcz przeciwnie. Niestety, większość krajów Starego Kontynentu pragnie za wszelką cenę być jak USA. Nie zawsze wychodzi to na dobre.

Książkę jak najbardziej polecam. Tym razem jednak czytelnikom o mocnych nerwach. Są momenty, kiedy człowiek ma ochotę się rozpłakać. Zwłaszcza, gdy czyta się o próbach przeżycia osób uwięzionych ponad poziomem uderzenia samolotu, "widzi" ich nadzieję na ocalenie, a wie, jak skończy się ta smutna historia...

Merry
Książka wydana przez Noir sur Blanc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz